Chusta wielofunkcyjna (komin) Hauer Boom – test

Komin, chusta wielofunkcyjna, „buff” – określeń jest wiele, ale każdy aktywny człowiek, niekoniecznie kolarz, od razu wie, o czym mowa. Ten niepozorny kawałek materiału to w okresie od wczesnej jesieni nawet do późnej wiosny niemal obowiązkowe wyposażenie każdego rozsądnego rowerzysty. Niektórym wystarcza jeden, ale najlepiej mieć przy sobie dwa lub nawet trzy. Dlaczego aż tyle, oraz po co to wszystko – zapraszamy do lektury!

Na potrzeby wpisu bohatera dzisiejszego testu nazywać będziemy najczęściej kominem. Krótko, zwięźle i na temat. Powszechnie używane „buff” to nic innego, jak marka najpopularniejszego na świecie producenta tego rodzaju wyposażenia, a jako że opisywać będziemy konkurencyjny produkt, skorzystamy z zasobów naszego rodzimego języka.

Opisywane akcesorium ma postać wycinka rękawa – kawałek materiału zszyty w sposób umożliwiający przełożenie go przede wszystkim przez głowę, choć niektórzy stosują go także w innych rejonach ciała. Zastosowań jest mnóstwo, niektórzy liczą je w setkach, ale nas, kolarzy, interesuje kilka z nich. Te, które skupiają się w okolicach głowy właśnie.

Komin idealnie uzupełnia niedociągnięcia, z jakimi spotkamy się często w przypadku jesiennej odzieży rowerowej. Coraz niższe temperatury wymagają zastosowania bluz czy lekkich kurtek, które, niestety, rzadko kiedy posiadają wyższe kołnierze chroniące przed wychłodzeniem wrażliwą na zimno szyję. Podobnie wyżej – na głowie. Bardzo fajnie sprawdza się w tym okresie czapeczka kolarska, ograniczając chłodzące działanie powietrza przedostającego się przez otwory wentylacyjne w kasku, ale osobom o skłonności do marznięcia pozostaje do rozwiązania kwestia odsłoniętych uszu – tu także komin przychodzi z pomocą – odpowiednio nałożony na głowę, chroni ją całą wraz z uszami przed dokuczliwym zimnem.

Chusta pod kask

Komin jako chusta pod kask

Wspomniane zmarźluchy także dość wcześnie, czyli przy niekoniecznie ujemnych temperaturach, uskarżają się także na dokuczliwe marznięcie całej twarzy, która jest przecież bezpośrednio wystawiona na kontakt z zimnym, owiewającym kolarza, powietrzem. Komin i tu się przydaje – wystarczy jeden ruch ręką – podciągnięcie zrolowanej na szyi chustki nieco wyżej i mamy już skuteczną maseczkę ocieplającą na twarz. Proste i genialnie skuteczne zarazem.

Na warsztat bierzemy podstawowy produkt z tej rodziny – chustę polskiej marki Hauer, model Boom. Cena 19 zł, do wyboru ponad 30 wzorów. Jak spisuje się w praktyce?

Daje radę! To określenie idealne w tym konkretnym przypadku. Przede wszystkim należy pamiętać, że komin Hauer to wydatek 19 zł, a więc bardzo niewiele, w porównaniu choćby ze wspomnianym, oryginalnym Buffem. W tym akurat przypadku cena odpowiada jakości, nie należy więc oczekiwać ultra oddychających, odpornych na pranie materiałów – komin Hauer ma uchronić narażone na kontakt z zimnym powietrzem części ciała i z tym zadaniem radzi sobie znakomicie. Jest odpowiednio długi, aby można go było wykorzystać zarówno jako chustę pod kask (po złożeniu na pół) z opcją osłonięcia uszu, a także jako coś w rodzaju szalika, którego podciągnięcie wyżej, na nos, zapobiegnie przedostawaniu się chłodnego powietrza do ust, które niejednego już kolarza przyprawiło co najmniej o ból gardła, a na tym się przeważnie nie kończy.

CYP204.winkit.buff237328-700-80

Komin jako osłona twarzy

Komin Hauer bardzo dobrze radzi sobie z pierwszymi dwoma wymienionymi zastosowaniami. Dwie warstwy, jakie otrzymujemy po złożeniu komina na pół i umieszczeniu go pod kaskiem skutecznie chronią przed chłodem do temperatury 0 stopni (przynajmniej tak jest w naszym przypadku). Przy niższych temperaturach warto zastosować nieco grubsze materiały, a najlepiej tkaniny nieprzepuszczające wiatru, na wzór popularnego Windstoppera. Głowa na pewno nie zapoci się pod chustą – jest przecież schładzana dzięki otworom wentylacyjnym w kasku, dzięki którym chusta pozostaje sucha.

Problem pojawia się przy nasuwaniu chusty na twarz – osłonięcie ust i nosa w połączeniu z oddychaniem momentalnie skutkuje osadzaniem się wilgoci na powierzchni komina. Niestety z powodu wysokiej częstotliwości oddechów nie ma on kiedy wyschnąć, co przy niższych temperaturach może stać się nieco irytujące. Rozwiązanie? Można przesuwać komin wokół szyi tak, aby wilgotna część lądowała co jakiś czas z tyłu/boku głowy, co umożliwi choć częściowe odparowanie wilgoci. Oczywiście w tym czasie problem pojawi się w nowym, znajdującym się obecnie na ustach, kawałku, czynności obracania należy więc kilka razy powtórzyć. W skrajnych przypadkach można oczywiście co jakiś czas zakładać na szyję/twarz suchy, wyjęty z kieszeni, nowy komin, ale to wymaga już posiadania ich w ilości większej niż 2-3. Z ochroną twarzy zdecydowanie lepiej radzą sobie, dedykowane do tego celu, kominiarki i neoprenowe maski, ale nie zawsze mamy je pod ręką. A miejsce na malutką chustę zawsze się znajdzie – nawet w najbardziej wypchanych bagażami kieszeniach. Najważniejsze, aby tani komin stosować jako osłonę twarzy głównie w sytuacjach awaryjnych, kiedy zaskoczy nas nagły spadek temperatury. Jeżeli od początku wiadomo, że czeka nas zdecydowanie zimna wycieczka, lepiej zabrać z domu wymienione wyżej, skuteczniejsze akcesoria.

Chusta

Komin sprawdzi się nie tylko na rowerze – zastosowań jest mnóstwo!

Dla nas komin, nawet ten bardzo podstawowy, to zdecydowanie obowiązkowe wyposażenie w okresie od września do maja. Pomimo wielu wad i niedociągnięć, niejednokrotnie ratował nas z temperaturowych opresji. Niska cena rekompensuje wspomniane niedoskonałości, choć sprawdziliśmy na sobie, że nawet tak podstawowej jakości produkt może służyć spokojnie 2-3 sezony, o ile nie przeszkadza komuś utrata intensywności kolorów i delikatne zmechacenie po wielu wizytach w pralce. Zdecydowanie łatwiej jest więc go zgubić niż zużyć, czego oczywiście nikomu nie życzymy 🙂

Zobacz aktualnie dostępne wzory chusty Hauer Boom

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *