Chińskie podróbki odzieży rowerowej

Do pisania artykułu o chińskich podróbkach odzieży rowerowej zabieramy się trzeci raz. Poprzednie podejścia kończyły się po godzinie pisania opasłego wstępu, w którym to staraliśmy się przybliżyć mechanizm dotarcia do towarów z Chin i sposobów ich zakupu. Mieliśmy zamiar opisać, naszym zdaniem najistotniejsze, powody tak wielkiej popularności tego źródła taniego sprzętu rowerowego w naszym kraju, a także przyczyny, dla których w ogóle powstają podróbki. Zmieniamy zdanie. Nie czas i miejsce na wielkie filozofowanie i próby naprawy świata. Nie będzie gotowego przepisu na Castelli za grosze. Będą suche fakty. Choć tych też uzbierało się całkiem sporo…

Oczywistym jest, że: jest w Internecie strona (dla świętego spokoju nie podamy konkretnej nazwy – przecież dobrze ją znasz – jeżeli nie – zapewne szybko się to zmieni), dzięki której łatwo znajdziesz i zakupisz całą masę rowerowego szpeju – od gotowych rowerów zaczynając, poprzez ramy, koła, wszelkiej maści akcesoria, kończąc na tym, co interesuje nas najbardziej, czyli odzieży. Oferta dzieli się na autorskie pomysły Chińczyków, jak i wierne kopie produktów topowych, światowych producentów. Łączy je jedno – bardzo atrakcyjna cena. I to ona właśnie kusi tysiące Polaków, którzy coraz chętniej dokonują zakupów na Wschodzie. Postanowiliśmy sprawdzić, ile to wszystko jest warte…

Krótkie poszukiwania doprowadziły nas do oferty sprzedaży wiernej kopii kompletu Cinelli Caleido, jednego z bardziej urodziwych w ofercie Stylówa.PRO na sezon 2015. Śmiesznie niska cena zmotywowała nas do zakupu, którego głównym celem było skonfrontowanie włoskiego oryginału i chińskiej podróbki. Co z tego wyszło? Zapraszamy do lektury.

PROCEDURA ZAKUPY i DOSTAWY

Zakup towaru na chińskim portalu nie należy do trudnych zadań. Osoba zaprawiona w buszowaniu na międzynarodowych stronach poradzi sobie bez problemu. Kontakt ze sprzedającym bardzo dobry – na czas dostajemy wszystkie potrzebne informacje. Przesyłka dochodzi po ok. 10 dniach. I co ciekawe – sama w sobie nic nie kosztuje. Płacimy tylko za zamówiony towar. W paczce nie ma oczywiście żadnego dowodu zakupu – co nie powinno dziwić. Czemu miałby służyć? Przecież nikt o zdrowych zmysłach nie odeśle do reklamacji towaru za kilkadziesiąt dolarów gdzieś na koniec świata. Zapominamy więc o jakiejkolwiek gwarancji czy możliwości zwrotu. Przesyłki niewielkiej wartości (bodajże do 50 euro) nie podlegają ocleniu. Przy większych zakupach musimy się liczyć z wezwaniem od Służb Celnych w celu uiszczenia stosownej opłaty. W omawianym przypadku nie miało to miejsca.

OTRZYMANY TOWAR

Przesyłka z zestawem Cinelli Caleido dotarła do Polski po 11 dniach – nieźle, zważywszy na odległość, jaką musiała pokonać. W paczce było to, czego się spodziewaliśmy. Koszulka + spodenki. Obie rzeczy w zamówionym przez nas rozmiarze L. I tu zaskoczenie – w rowerowych kręgach mówi się, że u Chińczyka warto zamawiać rozmiar większy, niż to wynika z załączonych tabel. Otrzymany towar był jednak zgodny z wymiarami podanymi w ofercie. Jest to więc wyjątek od panującej reguły, co tylko potwierdza fakt, że zakupy w Chinach to zawsze loteria. Nasi znajomi dokonujący nieco częściej zakupów na Wschodzie otrzymywali często za małe ubrania, niezgodne z tabelami. U nas było inaczej, ciężko więc jednoznacznie stwierdzić, jaki rozmiar należy wybierać, aby nie zostać później z za dużym/za małym ubraniem.

Po lewej oryginał, po prawej kopia. Rozbieżności: brak czerwonego koloru na rękawku, brak grafiki na wewnętrznej stronie kołnierzyka, inne logo na piersi…

O ile koszulka okazała się być „typową” koszulką rowerową, wykonaną z poliestru, zgodnie ze sztuką produkcji tego rodzaju odzieży, tak spodenki otrzymaliśmy w wersji bez szelek – jako doświadczeni kolarze oczekiwaliśmy ich obecności, co wydaje się nam być oczywistym rozwiązaniem. Chińczycy widzą jednak potencjał w tradycyjnych szortach i taki właśnie produkt nam wysłali. Nieporozumienie wynikło jednakże nieco z naszej winy – przy tabelach rozmiarów w ofercie widoczny był zarys spodenek bez szelek, w opisie pojawiało się słowo „pants”, a nie jak być powinno „bib shorts”, sami więc jesteśmy sobie winni. Zawiniła nieco rutyna i przekonanie, że to właśnie szelki są jedynym słusznym rozwiązaniem. Nie będzie nam więc dane w pełni cieszyć się otrzymaną podróbką. Przed zakupem warto dokładnie upewnić się co oferuje dany sprzedawca, a w razie niejasności – wysłać do niego stosowne zapytanie.

ZGODNOŚĆ KOPII Z ORYGINAŁEM

Mamy o ofercie oryginalny, Włoski zestaw Cinelli Caleido, co pozwala nam skrupulatnie ocenić stopień podobieństwa. Wzór Caleido jest dość oryginalny, na jego niewątpliwy urok składa się wiele zmiennych, byliśmy więc szczególnie ciekawi, jak Azjaci poradzą sobie z zadaniem. Wyszło po prostu słabo! Wbrew obiegowej opinii, że nierzadko nie da się odróżnić chińczyka od oryginału…

Azjatycki kolega nie skopiował kluczowego elementu całego zestawu: kolorowego napisu Cinelli na bocznym panelu koszulki. Widać także brązowy odcień podróbki oraz niechlujnie wszyty, biały zamek, przebijający przez mający go osłaniać materiał.

Koszulka jest „wystarczająco” podobna do oryginału. Samo rozmieszczenie poszczególnych grafik jest bardzo zbliżone – różni się nieco ich umiejscowienie na rękawkach, znacznie uproszczono dolną część wzoru pod kieszonkami na plecach, gdzie pominięto jeden z kolorów (niebieski). Brakuje także różowego koloru w rozbudowanej grafice ponad kieszonkami, inne jest także logo Cinelli na piersi. Na pierwszy rzut oka wszystko wygląda bardzo podobnie, jednakże wspomniane braki pozbawiają koszulkę sporej dawki uroku, jakim cieszy oko produkt oryginalny. Nie jest dobrze.

Niedokładnie skopiowany wzór na plecach – w podróbce brak czerwonego koloru. Brak też niebieskiego koloru pod kieszonkami. Niby detale, ale ich brak robi sporą różnicę.

Największym uchybieniem jest pominięcie przez Chińczyka wielokolorowego napisu Cinelli na lewym boku koszulki, który w podróbce jest po obu stronach taki sam – prosty, biały napis na czarnym tle. A to ten właśnie element jest naszym zdaniem kluczowy – symbolizuje kalejdoskop, główny motyw całej linii Cinelli Caleido, na którą składa się omawiany komplet koszulka + spodenki, a także skarpetki, rękawiczki, czapeczka kolarska oraz rama rowerowa. Duży minus.

Chińczycy nie zawracali sobie także głowy wzorem na wewnętrznej stronie kołnierzyka – w oryginale jest tam przyjemnie kolorowo, w podróbce po prostu biało. Niby detal, ale jednak pominięty.

Spodenki: przepaść. Nawet pomijając kwestie szelek, różnic jest sporo. Zupełnie inne ściągacze nogawek, oraz brak „uśmiechu” nad pampersem to zdecydowanie smutna wiadomość.

Spodenki również nieco różnią się grafiką od oryginału. O materiałach, gdzie widać największe różnice, opowiemy za chwilę, warto pochylić się chwilę nad wzorem. O atrakcyjności oryginału decydują naszym zdaniem dwa elementy: wielokolorowy, szeroki ściągacz w postaci szerokiej taśmy oraz, wspomniany przy okazji koszulki, wielokolorowy napis Cinelli na prawej na nogawce. W podróbce próżno szukać podobieństw – otrzymane z Chin spodenki mają co prawda wielokolorowe wykończenie nogawek, ale jest to zwykły, podszyty silikonowym paskiem, wąski ściągacz, na którym ów grafika nie prezentuje się szczególnie okazale. Kalejdoskopowy wzór również i tym razem okazał się za trudny do podrobienia – obie nogawki podróbki „zdobi” zwykły, biały napis na czarnym tle. Nic szczególnego.

JAKOŚĆ MATERIAŁÓW

Analizując użyte w podróbce materiały musimy koniecznie podkreślić, że włoski pierwowzór nie został niestety wykonany z użyciem najnowocześniejszych materiałów stosowanych obecnie do produkcji odzieży kolarskiej. Koszulka to dość prosty produkt, wykonany w całości z jednego rodzaju materiału, bez podziału na strefy mniej lub bardziej oddychające. Z metki wyczytamy jedynie, iż materiał nazywa się Touch RapiDry – jest bardzo cienki, lekki, i dość dobrze odprowadza wilgoć na zewnątrz. Spełnia podstawową funkcję – bardzo szybko wysycha, zapewniając komfort nawet podczas dłuższych wypadów. Rękawek pozbawiony jest dodatkowego ściągacza, a za właściwości antypoślizgowe całej koszulki odpowiada klasyczny, silikonowy pasek na ściągaczu dolnym. Poprawnie, ale bez szału.

Chińska podróbka na pierwszy rzut oka prezentuje się bardzo podobnie. Materiał o strukturze plastra miodu jest jednak wyczuwalnie grubszy i nieco cięższy od oryginału. Jest też wyraźnie błyszczący i śliski, co dobrze o nim nie świadczy. Zapewne to jego nie najwyższa jakość spowodowała, że nie udało się wiernie odwzorować koloru czarnego – jeżeli położymy obok siebie obie koszulki szybko zauważymy, że wersja Azjatycka ma brązowy odcień. Nie ma mowy o głębokiej, czystej czerni. W podróbce także znajdziemy silikonowy pasek w dolnym ściągaczu, który dobrze spełnia swoją rolę.

Braki w grafice, brązowy odcień, niechlujnie wszyty suwak – podróbka wypada naprawdę blado w porównaniu do oryginalnego produktu.

Spore rozbieżności dotyczą suwaka – w obu wersjach jest on pełny, ale na tym kończą się podobieństwa. Chińczyk wszył w swój produkt biały suwak, który pomimo prób osłonięcia go materiałem koszulki i tak przebija na wierzch, wyróżniając się na czarnym przodzie. Włosi ruszyli głową i wszystko jest czarne – suwak nie wymagał więc przykrywania materiałem – nawet odsłonięty prezentuje się elegancko. Włoski suwak rozsuwa się i zasuwa z bardzo niewielkim oporem – wariant chiński wymaga użycia większej siły. Ostatnia przewaga Włochów to zamontowanie krótkiej tasiemki na uchwycie suwaka, dzięki czemu nie musimy ciągnąć za bezpośrednio za metalowe cięgno, jak to jest w podróbce. Kolejny bardzo niewielki szczegół, którego obecność dodaje oryginalnemu produktowi uroku.

Spodenki z obu zestawów różnią się diametralnie. W obu przypadkach uszyte zostały z oddychające lycry, przy czym ta Chińska jest zdecydowanie grubsza i wyraźnie błyszcząca, co negatywnie przekłada się na wrażenia z użytkowania – jest bardziej wyczuwalna na skórze, a także gorzej oddycha, o czym za chwilę. Inaczej wykończone zostały ściągacze nogawek – Włosi postawili na popularną obecnie, szeroką, delikatną taśmę podklejoną cienkim silikonowym paskiem zapobiegającym przesuwaniu się nogawki po udzie. Azjaci nie natrudzili się zbytnio – nogawki wykończono masywnym, szorstkim przeszyciem, a umieszczony od wewnątrz silikonowy pasek jest stosunkowo gruby, a co za tym idzie – wyraźniej odczuwalny na skórze. Za ściągacze nogawek zdecydowany plus dla Cinelli.

W przypadku spodenek również zapomniano o kolorystyce Caleido…

Element najwyższej wagi – pampers – jest, o dziwo, w obu przypadkach dość podobny. Oryginał i podróbka oparte są na popularnej wkładce typu „coolmax”, którą zaliczyć należy raczej do półki średniej, zwłaszcza jeżeli zestawimy ją z coraz popularniejszymi, nowoczesnymi wkładkami nafaszerowanymi na przykład karbonowymi włóknami. W tym akurat miejscu niewielki minus dla Włochów – mogli się nieco bardziej postarać i zastosować w serii Caleido  zdecydowanie lepszą wkładkę – odrobinę droższa seria Cinelli Italo 79 zdecydowanie nie ma się czego wstydzić w tym aspekcie. Tu więc podróbka nie traci wiele do oryginału – pampersy są podobnej klasy, z tą różnicą, że ten Chiński jest bardzo wąski, zupełnie jak wkładki przeznaczone dla kobiet. Powierzchnia robocza, ta najbardziej miękka, odpowiada co prawda gabarytom większości siodełek, ale mocniej zbudowane osoby muszą liczyć się z dyskomfortem, zwłaszcza, jeżeli używają nieco szerszych siodeł – przy dłużej jeździe ich krawędzie mogą być odczuwalne, co w połączeniu z przesuwaniem się wkładki (spodenki bez szelek) nie wróży nic dobrego. Tajemnicą pozostaje trwałość obu pieluch – zestawu Włoskiego używamy już kilka miesięcy i jak dotąd wszystko jest w porządku. Jak w takiej próbie wypadłby Chińczyk – możemy się tylko domyślać. Po kilku użyciach nic nie zapowiada jednak katastrofy. Remis ze wskazaniem na Cinelli.

Zupełni inny pomysł na ściągacz – wygrywa zdecydowanie koncepcja rodem z Italii.

WRAŻENIA Z UŻYTKOWANIA

Oryginalny zestaw Caleido użytkujemy od marca tego roku, zdążyliśmy więc dobrze poznać wszelkie jego wady i zalety. Chińczyk wjechał do szafy 5 tygodni temu, ciężko więc będzie o porównanie trwałości, ale wrażenia z kilku dłuższych wycieczek mamy i się nimi podzielimy.

Odzież sprawdzaliśmy na przełomie maja i czerwca, w raczej letnich temperaturach rzędu 20-30 stopni. Oba zestawy dobrze wywiązują się ze swoich głównych zadań – nie przeszkadzają w jeździe (poza osuwającymi się z tyłka chińskimi spodenkami), i przez większość czasu pozostają suche. Ale…

Pomimo, iż włoska koszulka Caleido nie jest wypchana po brzegi nowoczesnymi technologiami, a na całej jej powierzchni zastosowano jeden rodzaj materiału, dobrze radzi sobie z wysokimi temperaturami. Przyjemnie leży na skórze, nie klei się, nie podrażnia jej. Bardzo szybko wysycha, nie przenika brzydkim zapachem. Czyli robi dokładnie to, do czego została stworzona. Odpowiednik z dalekiego wschodu nie traci w tym aspekcie wiele – wszak również wykonany jest z oddychającego poliestru. Jedynie przy wyższych temperaturach nieco dłużej wysycha i nieco bardziej klei się do skóry, czego przyczyną może być nieco grubszy materiał, z jakiego wykonano koszulkę.

Pieluchy – oba typu „Coolmax, ale ten z podróbki jest wyraźnie za mały…

Podobnie jest w przypadku spodenek, choć tu ciężko o bezpośrednie porównanie, bo jedne są z szelkami, drugie bez, a więc wrażenia podczas jazdy fundują zgoła odmienne. Lepszych doznań ponownie dostarcza produkt oryginalny, ale znów trudno mówić o przepaści między konkurentami. Włoskie spodenki zachowują się tak jak trzeba, choć osoby o skłonności do obfitego pocenia zauważą, że jest problem z odprowadzaniem wilgoci z okolic krocza – przydałby się choćby szczątkowy system wentylowanego pampersa, jaki znamy choćby z produktów SUGOi. Chińska podróbka wykonana jest z grubszej, śliskiej lycry, jaką znamy z pierwszych sportowych ubrań z lat 90-tych, nieco słabiej więc radzi sobie w oddychalnością i wysychaniem, ale trafi w gusta okazjonalnie jeżdżącego rowerzysty-amatora.

Azjatycki pampers na azjatyckie pupy – dziwi, zwłaszcza w dostarczonym nam rozmiarze L

PODSUMOWANIE

Czy warto więc kupić strój rowerowy – podróbkę bezpośrednio z Chin? Z czysto ekonomicznego punktu widzenia – zdecydowanie tak, choć jako właściciele sklepu z oryginalną odzieżą rowerową wypadałoby zaprzeczyć. Nie wygramy jednak z ekonomią, zwłaszcza jej popularną w Polsce odmianą, polegającą na częstym kupowaniu tanich rzeczy… Jeżeli jesteś jej wyznawcą – to oferta dla Ciebie. Cena jest przecież bardzo przystępna – często wychodzi kilkakrotnie mniej niż oryginał. Nie zdradzimy, ile kosztowała nas kopia zestawu Cinelli, ale różnica w cenie była bardzo znacząca. Uwzględniając jedynie walory użytkowe to dobry interes. Skoro więc jest tak dobrze, to czy istnieją powody, dla których mielibyśmy odmawiać sobie zakupów w cenowym raju?

Odpowiedź ,jak wyżej, jest prosta – TAK. Istnieją. I jest ich wiele. Dzielą się na te czysto praktyczne, oraz  te najważniejsze, czyli etyczne. Po kolei…

Kupując odzież rowerową bezpośrednio z Chin kupujemy kota w worku. Nigdy nie ma pewności, co tak naprawdę znajdzie się w przesyłce. Pomyłki w wysyłkach zdarzają się oczywiście wszędzie, także na naszym rodzimym rynku rowerowym, więc nie jest to nic dziwnego. Problem polega na tym, że nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie odsyłał do Chin niechcianego towaru kupionego za kilkadziesiąt dolarów – koszty transportu przewyższą znacznie wartość zakupionego towaru. Bywa, że pomyli się Chińczyk, ale bywa także, że sam kupujący nie doczyta dokładnie pisanej przy użyciu angielskiego translatora treści oferty, nie pomierzy się dokładnie, otrzymując w rezultacie towar w złym rozmiarze, kolorze czy stylistyce. Można oczywiście domagać się od sprzedającego zwrotu pieniędzy, ale nie są to proste i szybko finalizowane procedury. My podjęliśmy się próby reklamowania towaru, jako niezgodnego z opisem (niedokładne skopiowanie wzoru), ale wniosek został odrzucony – sprzedawca łamanym angielskim napisał, że przecież nie zarabia na nas dużo i żebyśmy sobie odpuścili, a poza tym i tak wszystko jest tak, jak w opisie. Spasowaliśmy. W najgorszym wypadku pozostaje próba odsprzedania niechcianego zakupu znajomemu, co może często nieco potrwać, a dni krótkiego, polskiego sezonu rowerowego lecą nieubłaganie. Czas potrzebny na zamówienie i dostarczenie kolejnego towaru będzie niejako stracony…

Błędy mogą zdarzyć się różne – w rowerowym światku mówi się na przykład, że Chińczycy wszywając pampersy do oferowanych przez siebie spodenek działają mocno przypadkowo – nigdy więc nie wiemy, na jaką wkładkę akurat trafimy. Jak widać po naszym przykładzie – samo skopiowanie wzoru też nie zawsze się udaje, a użytkowanie niechlujnie wykonanej podróbki to jeszcze większy wstyd niż korzystanie z idealnej kopii. Jeżeli więc lubisz ryzyko i masz wystarczająco dużo gotówki, aby część z niej zamrozić na dłużej na drodze do znalezienia idealnej podróbki Castelli czy Raphy – to sport dla Ciebie.

Wraz z niekoniecznie wysoką jakością idzie oczywiście brak gwarancji. Jest duża szansa, że wymarzony zakup zacznie dość szybko się pruć, co oczywiście może zdarzyć się także w markowych produktach. W przypadku tych drugich, kupionych w legalnej dystrybucji, mamy oczywiście możliwość zareklamowania towaru i bardzo duże szanse na korzystne i sprawne załatwienie sprawy – oczywiście na korzyść klienta. Dobre marki nieskazitelną reputację stawiają na pierwszym miejscu, coraz rzadziej więc to klient jest tym, który traci w procedurze reklamacyjnej. Chińczyk nie da nam paragonu, nie da możliwość reklamowania towaru, chętnie zaś przyjmie kolejne zamówienie. Brak gwarancji rekompensuje oczywiście niska cena, ale czy ma sens częste kupowanie tanich ciuchów i tracenie na ten proces sporej dawki cennego czasu? Nam byłoby go szkoda, optujemy więc na większą inwestycją, ale zapewniającą długie, bezawaryjne użytkowanie zakupionej odzieży.

Polski super sklep z super okazjami – komplet SKY za 229 złotych. Termin wysyłki 21 dni – tyle potrzebuje „przedsiębiorca” aby zamówić towar od Chińczyka i sprzedać go Tobie za dwukrotnie wyższą cenę…

Zagadnienie legalności tego rodzaju zakupów częściowo uregulowano w naszych rodzimych przepisach. Nie jest zabronione kupowanie na własny użytek podrabianych towarów z Chin. Nie jest karane ich posiadanie. Wyraźnie zakazane jest natomiast wprowadzanie takiego towaru do obrotu i dalsza jego odsprzedaż. Przepis ten zdają się lekceważyć wyrastający jak grzyby po deszczu pośrednicy, oferujący towar z Chin na Allegro, grupach sprzedażowych na Facebooku czy, co najbardziej razi, w teoretycznie legalnie działających sklepach internetowych. Sprzedawcy mający w ofercie zestaw ukochanego przez Polaków Tinkoff Saxo za 200 zł, z terminem realizacji 21 dni to oczywiście oszuści, którzy kupują towar z Chin i oferują go na polskim rynku, oczywiście z narzuconą marżą. Bazują na niewiedzy klientów – nie każdy słyszał jeszcze o tym znanym, chińskim portalu, którego nazwy dalej nie podamy, a jeżeli słyszał, to być może nie ma ochoty na ryzyko lub na przeszkodzie stoi technologia – np. brak karty kredytowej. Obrotni Polscy „biznesmeni” chętnie wyręczą Cię w kontaktach ze wschodem, pobierając za to oczywiście niezłej wysokości wynagrodzenie. Na szczęście rowerowo-podróbkowe Eldorado ma się niebawem skończyć – celnicy w końcu nauczą się rozpoznawać podrabiane Castelli czy Nalini, tak, jak nauczyli się wyłapywać kopie torebek Louis Vitton czy chińskie Rolexy. Oby jak najszybciej.

Na koniec tego i tak już przydługiego wywodu – kwestie moralne. Jeździsz Skodą Octavią? Pozamieniaj wszystkie emblematy na Volkswagenowskie i będziesz miał Passata. Masz ochotę na szampana? Kup Russkoje Igristoje i baluj jak Napoleon w Wersalu. Marzysz o Colnago? Na Allegro bez problemu znajdziesz komplet naklejek, dzięki którym pordzewiałego Rometa sprzed lat zamienisz w rasowego Włocha. Wszystko, zwłaszcza na pierwszy rzut oka, będzie prawie jak w oryginale. A prawie robi w tym przypadku ogromną różnicę.

Moralnego kaca powinni mięć również użytkownicy tak popularnych u nas strojów teamowych, których znakomita większość pochodzi niestety z Azji. Zrozumiałe jest, że w dużym tempie przybywa fanów Rafała Majki i Michała Kwiatkowskiego, którzy, upodabniając się do idoli, z dumą przemierzają Polskie szosy w trykotach Tinkoff-Saxo czy Etixx – Quick Step. Problem w tym, że znakomita większość tych ubrań to po prostu kupione za 200 zł i mniej podróbki, ze sprzedaży których do kasy ukochanego klubu nie trafia ani złotówka. Oryginalne komplety to wydatek rzędu 500-700 złotych, a to już dla „wiernego kibica” zdecydowanie za dużo. Żaden ze wspomnianych zawodników spotkany przypadkiem na niedzielnej rundzie (co może się zdarzyć, wszak obaj nasi zawodowcy dość często bywają w ojczyźnie i kręcą z amatorami) nie byłby dumny z takich kibiców. Obecny rynek oferuje tak bogatą ofertę ciekawej, nie związanej z żadnym klubem czy drużyną  kolarskiej Stylówy, że nie stanowi już większego problemu ubranie się w zgodzie z własnym charakterem, czy dobranie stroju pod kolor na przykład roweru. Jeżeli nie chcesz faktycznie wesprzeć idola – wesprzyj siebie – zainwestuj w nietuzinkowy, oryginalny wzór ubioru, dzięki któremu pozytywnie wyróżnisz się z tłumu innych rowerzystów.

odziezdlakolarzy

Same nowości, edycje 2015! Rafał Majka na pewno nie byłby dumny z kolegi odzianego w tego rodzaju „okazje”…

Kupując podrabiany towar oszukujesz samego siebie, ale także wszystkich wokół. Motywy takiego postępowania są bardzo zróżnicowane, a samo zagadnienie budzi spore emocje, więc może nie będziemy go roztrząsać. Pewne jest, że zamiast przepustki do teoretycznie lepszego, lepiej sytuowanego świata osiągany efekt jest zgoła przeciwny. Pytanie, jak bardzo to komuś przeszkadza… Czy zaoszczędzona gotówka zrekompensuje plamę na honorze, jakiej doświadczy każdy użytkownik kradzionego produktu…

Kupując podrabiany towar popierasz kradzież. Ktoś na wschodzie po prostu skopiował ciekawy, dobrze sprzedający się produkt, aby łatwo na nim zarobić. Skopiował głównie od strony wizualnej, nie poświęcając szczególnej uwagi na aspekty użytkowe, co pozwoliło oczywiście zaoferować dane dobro w bardzo korzystnej cenie. Pozbawiasz należnego wynagrodzenia faktycznego pomysłodawcę produktu, a siebie pozbawiasz komfortu z użytkowania towaru takim, jaki był on w zamyśle ów twórców.

Może nie bezpośrednio, raczej w niewielkim stopniu, ale jednak, przyczyniasz się do wyhamowania legalnej produkcji u oryginalnego producenta. Widząc spadek zainteresowania swoim produktem, a także wysyp podróbek, zaprzestanie on produkcji, a także straci chęć do ciągłych prac nad udoskonalaniem własnych kolekcji, skoro nie mają one znaczenia dla finalnego odbiorcy. To może bardzo odważna teoria, ale coraz większa popularność podróbek zniechęci Europejczyków do wytwarzania czegokolwiek, a właścicieli sklepów do oferowania tych produktów stacjonarnie. To scenariusz bardziej prawdopodobny dla naszej części Europy – być może za kilka lat jedynie w Internecie będzie możliwy zakup oryginalnych, wysokiej jakości ciuchów rowerowych. Zakup on-line przerzutki czy zestawu linek i pancerzy nie jest obarczony wysokim ryzykiem niepowodzenia – możemy mieć niemal 100% pewność, że przesyłka zawierać będzie dokładnie to, co zamawialiśmy. W przypadku odzieży jest oczywiście inaczej – wielkie znaczenie ma tu właściwe dobranie rozmiaru, dobrze jest też sprawdzić na własnej skórze jakość materiałów, które ciężko wiernie odwzorować na najlepszym nawet zdjęciu czy w wyczerpującym opisie.  Nietrafiony zakup można oczywiście odesłać, ale w przypadku zakupów zagranicą wiąże się to z reguły w niemałymi kosztami…

A jeżeli już musisz kupować u Chińczyka, skuszony niskimi cenami, wybierz koszulkę w pieski, kotki czy inne kwiatki, których nie brakuje w azjatyckich ofertach. To ich autorskie projekty, nie naruszające niczyich praw, w pełni legalne. Niestety, nie bardzo mamy pomysł dlaczego, te akurat wzory nie cieszą wyjątkową popularnością wśród kolarzy…

Pozostaje nam i Wam oczywiście trzymać mocno kciuki, aby sytuacja ekonomiczna w Polsce poprawiała się w tempie równym wzrostowi popularności kolarstwa. Abyśmy mogli pozwolić sobie na wymarzone ubrania rowerowe nie narażając na szwank napiętego budżetu i nie zaniedbując tym samym innych, często ważniejszych niż sport, potrzeb. A tymczasem dołóżmy wszelkich starań, aby podtrzymać pozytywny, czysty wizerunek kolarstwa jak i samych kolarzy w naszym kraju – niech miłośnicy innych, często zepsutych przez afery i skandale dyscyplin, dalej zazdroszczą nam frajdy, wolności i niesamowitych przyjaźni, jakich dostarcza nam wszystkim jazda na rowerze.

16 thoughts on “Chińskie podróbki odzieży rowerowej

  1. Dzisiaj na facebooku wspomnieliście o tym tekście, naszukałem się go po waszym profilu na fb prawie pół godziny, aż tu trafiłem. wreszcie.

    Czytając go zastanawiałem się nad jednym – czy na grafikach na ZnanymChińskimPortalu znajdowały się zestawy takie jak ten który macie w swojej ofercie, czy takie jak otrzymaliście. Często widuję tam właśnie „nieco zmienione” wersje oryginałów. Napisy są niby oryginalne, ale już szczegóły różnią się od oryginałów, np stroje Tinkoff-Saxo które wspominacie mają inny wzór maskowania, że przypomnę sobie ostatnie co mi się rzuciło w oczy.
    Przyznaję, że skuszony niskimi cenami kupiłem u nich kilka strojów i – z racji relacji jakość-cena – jestem zadowolony, choć jeszcze nie zdarzyło mi się wpaść na pomysł kupowania replik strojów teamowych czy markowych. Zwłaszcza, że w ciuchach sky, garmin-sharp, tinkoff-saxo czy etixx jeździ mnóstwo ludzi, a dwa, że Chińczycy mają czasem naprawdę fajne pomysły na wzór. Nie mówię tu o pieskach, kotkach, kreciku na koszulce czy shreku [tak są takie], tylko o normalnej, kolarskiej, ciuchomodzie.
    Kolejna rzecz jest taka, że akurat w moim wypadku – jeżdżąc głównie w terenie to ciuchy … często lądują wraz ze mną między gałęziami czy po prostu na glebie i przestają nadawać się do czegokolwiek, więc stosunek jakość-cena dostaje jeszcze trzeci punkt przyczepienia – czas przez jaki będą użytkowane.
    Dobre markowe ciuchy wytrzymają parę sezonów, takie powiedzmy, że jeden-dwa… ale co z tego skoro po jednym pewnie i tak zaliczę szlif i ciuch jest do kosza.

    1. Cześć. Przepraszamy za zwłokę w odpowiedzi, ostatnio mniej było czasu na bloga.

      W naszym przypadku Chińczyk umieścił w aukcji jedynie grafikę skopiowaną ze strony Cinelli, nie było żadnych zdjęć faktycznego produktu. Domniemywaliśmy, że przyjdzie dokładniejsza kopia.

      Poszperaliśmy nieco i można znaleźć więcej aukcji z tym modelem, wszystkie posiłkują się tą samą grafiką. Także nie wiadomo, co przyjdzie. Udało się znaleźć także podróbki drugiego wzoru Cinelli – Italo 79, tam umieszczono już zdjęcia finalnego produktu, i, mówiąc szczerze, był tragicznie wykonany. Zupełnie nie zachęcał do kupna.

      Co do reszty zgoda – jak ktoś ma tendencję do uszkadzania ciuchów to tu chińczyk wygrywa, a i własne wzory mają faktycznie ciekawe. Z tym nie wygramy – pomóc może po prostu wzrost stopy życiowej Polaków – na razie zarabiamy po prostu za mało, co czyni niektóre produkty kosmicznie drogimi. Ale korzyści z kupowania oryginałów są – i mamy nadzieję, że udało się je ukazać.

      Dzięki za zainteresowanie! I mamy nadzieję – do zobaczenia na trasie!

  2. Trzeba być również świadomym tego że ubrania z chin mogą być szkodliwe. Zdarza się nawet że firmy europejskie produkują tam ubrania nie spełniające norm. Głównie chodzi o barwniki które mogą powodować wiele chorób w tym bezpłodność.

    1. Tak, słyszeliśmy o tym zagrożeniu. Na szczęście chińskie podróbki mieliśmy niedługo na sobie, więc może obejdzie się bez strat. Dzięki za cenny komentarz.

  3. Ja też kupiłam strój właśnie ze sklepu odziezdlakolarzy.pl, i muszę przyznać, że jestem podobnego zdania, jak wiktor-wikiyu: biorąc pod uwagę relację jakość – cena, też jestem zadowolona.. I co ważne, udzielają nawet 36 miesięcznej gwarancji. Nie jeźdże więcej niż 20 km dziennie, więc taka odzież mi zupełnie odpowiada..Tym bardziej, że np. odzież Pearl Izumi pochodzi też z Chin (całkiem mnie to zdziwiło ostatnio)…Oczywiście zgadzam się – w kwestiach etycznych macie rację… Ale przy naszych zarobkach trudno się dziwić, że wiele osób decyduje się właśnie na taki zakup… Daliście mi jednak do myślenia..

    1. oczywiście, jakość cena jest bardzo spoko, ale lepiej już kupić ciuchy w decathlonie, podobne ceny, a jakość zapewne wyższa. A co do 36 miesięcy gwarancji…. przy tak tanim towarze ilość reklamacji jest bardzo mała, inaczej: stosunek sprzedaży do ilości reklamowanych artykułów pozwala bez straty podarować nowy strój niezadowolonemu klientowi. Dodatkowo cena hurtowa takiego stroju jest niska, co minimalizuje straty sprzedawcy.

  4. Mimo, że wpis jest z września to dopiero teraz go wypatrzyłem zainteresowany tematem.
    Ja zakupiłem odzież w sklepie http://www.odziezdlakolarzy.pl i jestem zadowolony.
    W czasach młodości, kiedy trenowałem na poważnie kolarstwo jeździliśmy w „szmatach” porównując ówczesne ubrania do tych dzisiejszych, najgorszych, chińskich. Kochaliśmy jazdę na rowerze a nie wyglądanie „pro”.
    To mi zostało do dzisiaj. Wiele spodenek zdarłem, wiele koszulek podarłem, zużyłem itd. Jakość i wygoda być może nie jest taka, jak w strojach przywdziewanych przez naszych mistrzów, ale niespecjalnie od nich odbiega.
    Dzisiejsi malkontenci podniecają się kolorami podróbek. Jakoś nie słyszałem, żeby legalnie działający sklep w UE, który przesyła legalną firmą kurierską miał problemy z prawem z tego tytułu. A dorozumiem z powyższego tekstu, że uczestniczę w kradzieży… Na jakiej podstawie?! Dostałem legalny rachunek…

    1. Oczywiście, że bardzo często jakość chińskich ubrań jest bardzo dobra, zwłaszcza, jeżeli weźmiemy pod uwagę cenę. Pisaliśmy zresztą o tym we wpisie – z ekonomicznego punktu widzenia zakup jak najbardziej się opłaca. Co do tego nie ma wątpliwości.
      W co do sklepu Odzież dla kolarzy… wystarczy porównać ceny kompletów TREK (oryginał to ponad 1000zł) z ich cenami – 250 zł za komplet. Bez względu na producenta. Castelli za 200 zł? Cannondale za 200? To musi budzić podejrzenia. Dlatego jeżeli kogoś nie stać na markowy oryginał, niech ubierze się w decathlonie. Taki z tego wniosek. Pozdrawiamy

  5. Użytkowałem strój od Chińczyka ubierałem go wyłącznie na zawody MTB mam też dwa komplety strojów wykonanych z topowych włoskich materiałów – jeden polskiego producenta – wersja demonstracyjna pokazująca możliwości producenta drugi komplet nieco mniej zaawansowany technicznie przywieziony z Danii. Oba ubieram zawsze na szosę. Mam zatem porównanie. Chińczyk nie oddycha nie przylega, wrażenia podobne jakbym nałożył na siebie worek foliowy, po przyjechaniu na metę pierwsze o czym myślę to zdjąć z siebie ciuchy. Nie ma porównania w komforcie użytkowania. Radzę rozejrzeć się czasem można trafić super ciuch w atrakcyjnej cenie nie koniecznie PRO marki (chociaż lepiej czuć się jak PRO w kroczu, niż jak PRO tylko na zdjęciu ). Moja opinia jest taka że lepiej odwiedzić sieciówkę niż kupić w ciemno od Chińczyka

    1. Tak, dokładnie. Znacznie lepszej jakości będą np. ciuchy z decathlonu – są wręcz bardzo dobre, jeżeli weźmiemy pod uwagę ich cenę. Można też poczekać na wyprzedaże – obecnie u nas większość rzeczy jest o połowę tańsza, czyli ceny robią się osiągalne dla każdego. Zapewne można znaleźć dobrego jakościowo chińczyka, ale na to trzeba czasu na wertowanie for i innych poradników, a finalnie i tak nie wiadomo, co przyjdzie w paczce.

    1. Oczywiście podrabianie czyjejś myśli czy wzorów to coś nagannego. Nie ma co do tego wątpliwości. Wiem że uganianie się sądowe firm ,,oryginałów,, za ,,kopiowaczami,, często nieudolnymi ,to walka z wiatrakami. Na samym allegro można by zamknąć z tego powodu niejedno konto lub zacząć postępowanie sądowe. Jak Ktoś już zauważył ,chińskie nie znaczy złe jakościowo. Nierzadko produkt chiński dorównuje oryginałowi. Ze względu na posądzenie o kopiowanie często zmieniane są szczegóły w logo lub kolorów itp. Pozostawiając kwestie moralności kupujących oraz tego że są to podróbki,zostaję jeszcze ekonomia,a ta jest bezlitosna.
      Główną winą za tak wysokie ceny ,,Oryginałów,, są prowizje,marże itp. Podejrzewam że 90% rowerowych akcesoriów produkowanych jest w tych samych chińskich fabrykach tyle że z innym logo….Wracając do cen.
      Weżmy jakąś topową sztyce np Bontrager. Cena w sklepie to około 600-700zł (carbon) . Identyczna na serwisie aukcyjnym to koszt 180-200zł. Identyczna bo śmiem twierdzić że pochodzi z nadplanowanej produkcji z tej samej fabryki. Reasumując ,pazerność pośredników winduje niebotycznie ceny,a gro z tych produktów czy to oryginał czy podróba pochodzi z tych samych fabryk i ma tą samą cene wytworzenia,

      1. Oczywiście ekonomia jest nieubłagana. Na oryginalnym towarze zarabia po prostu wiele podmiotów, dlatego tyle kosztuje – zarabia producent, czyli chińczyk, zarabia pomysłodawca, czyli konkretna marka, odprzedając towar dystrybutorowi, który następnie sprzedaje sklepowi, a sklep klientowi. A więc sporo ludzi po drodze musi zarobić, ale nie 10 zł, bo by się nie opłacało. Chińczyk sam robi i sam sprzedaje, daje więc kilkakrotnie niższe ceny. Zapewne są podróbki bardzo bliskie oryginałowi, ale opisanemu zestawowi Cinelli było do tego bardzo, ale to bardzo daleko! nie tylko wzór był skopiowany, jakość materiałów też była kiepska, choć pewnie adekwatna do ceny. Każdy ma wolną rękę i kupuje tam, gdzie mu wygodniej. Niestety, lub stety, wiele wskazuje na to, że raj zakupowy pod nazwą Aliexpress powoli się kończy. Dojdą cła na każdą paczkę, dolar drożeje, przestaje się opłacać. Ale jak ktoś ma sprawdzone źródla i sposoby – czemu nie 🙂
        Na koniec – wysokie ceny to problem głównie Polski i reszty europy wschodniej – zachodnie marki mają zachodnie ceny, a tam pensje są 3x wyższe, dla nich więc 200 euro nie jest czymś szczególnie wybitnym, dla Polaka jest. Ale to się zmienia. Nadchodzą czasy polskich produktów, super stylówy za rozsądne pieniądze, szytej i projektowanej w naszym kraju. I tak trzymać 🙂 Pozdrawiamy!

  6. Chciałbym tyko nadmienić że sklepy w polsce , rowerowe i nie tylko mają prawdopodobnie najwieksze marze na świecie. To dość istotny punkt w tej dyskusji. Jedno co u nas jest na wysokim poziomie to Zachłanność.

  7. Nie chciało mi się wszystkiego czytać bo bym usnął. Tekst chociaż przydatny to trochę za długi, ale do pozycjonowania waszej własnej strony jak znalazł 🙂 Mam jednak uwagi co do „sprawy oczywistej” w postaci spodenek z szelkami. W Polsce bardzo dużo sklepów stacjonarnych i internetowych oferuje spodenki bez szelek, więc robienie z tego Chińskiego dziwactwa jest trochę na wyrost. Druga kwestia dotyczy jakości użytego materiału do produkcji odzieży. Chińska fabryka, fabryce nie równa, dlatego jak już ktoś kupuje na Alie… czy w innym serwisie, podobnie jak na polskich stronach może kierować się opiniami i ilością pozytywnych ocen za dany produkt. Odzież czy inny produkt wyglądający prawie tak samo, może mieć w jednej ofercie ocenę 3, a inny 5, otrzymaną od kilkuset kupujących. Tak czy siak podróbka to podróbka lub też często nieautoryzowany oryginał bez opłaty licencyjnej.

  8. Tak szczerze, to w życiu bym tego, przede wszystkim na dpuę nie założył. Jednemu z renomowanych producentów odzieży rowerowej, zdarzyło się już kiedyś, zastosować wkładkę, w której znaleziono substancje toksyczne (sorry, ale nie chce mi się marnować czasu na szukanie tego, ale taki przypadek odnotowały media). Folię do żywności produkuje się z recyclingu (to też można znaleźć w google), także nawet nie chcę wiedzieć z czego jest ten strój, a przede wszystkim ta wkładka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *