Jesienne skarpetki kolarskie Winaar – test!

W opublikowanym kilka tygodni temu teście skarpet kolarskich Winaar, Mack Cycling oraz Cinelli wspomnieliśmy, że największą zaletą, ale zarazem niewielką wadą produktów dwóch pierwszy marek jest ogromna przewiewność. Świetna sprawa przy najwyższych temperaturach, ale też konieczność wcześniejszej przesiadki na grubsze skarpetki w sezonie jesiennych dla osób o stopach wrażliwych na niskie temperatury. Dobrze wentylowane buty i cieniutka skarpeta już przy 15 stopniach mogą u niektórych kolarzy wywołać dyskomfort termiczny. Oczywiście jest to sprawa bardzo indywidualna i raczej rzadko występująca, ale problem istnieje. A wczesna jesień to zdecydowanie nie jest pora na zimowe skarpetki kolarskie z merinosem, szkoda też tak wcześnie zakrywać piękne buty kolarskie ocieplaczami. Problem został na szczęście szybko zauważony i na rynku pojawił się nowy model skarpet Winaar o wiele mówiącej nazwie – Skarpetki Jesienne. Tuż przed oficjalną premierą otrzymaliśmy je do testów. Jak się spisały? Zapraszamy do lektury.

5789681069

Na pierwszy rzut oka jesienne skarpetki Winaar nie różnią się szczególnie od letniego modelu. Identyczne opakowanie nie zapowiada niczego wyjątkowego. Dopiero bezpośredni kontakt zdradza, że jest to jednak całkowicie nowy produkt. Skarpetki są wyraźnie grubsze, ale nie za grube – jak wspomnieliśmy, daleko im do typowych „zimówek”. Uwagę zwraca jednolity materiał zastosowany na całej powierzchni skarpety – próżno więc szukać w tym przypadku wstawek z cieniutkiej siateczki, które w letnim modelu tak sprawnie wietrzyły nasze stopy. Według zapewnień producenta do wytworzenia skarpet użyto nieco innej lycry z dodatkiem bawełny i zwiększonej ilości elastanu, co skutkować ma zwiększoną zdolnością do ochrony stóp przed chłodnym powietrzem. Strona wizualna jak najbardziej na plus – odpowiednia, kolarska wysokość i tylko jeden wariant kolorystyczny – czarny, z patriotycznym, biało-czerwonym akcentem na ściągaczu. Bardzo praktyczne rozwiązanie – jesień i wczesna wiosna to większe prawdopodobieństwo opadów i tym samym trwałego zabrudzenia skarpetek. Zastosowany kolor odsuwa ten problem na dalszy plan.

Końcówka października okazała się idealnym momentem na sprawdzenie skarpet w akcji. Temperatury w okolicy 10 stopni Celsjusza to właśnie warunki, z myślą o których powstały omawiane skarpetki kolarskie. Współpracowały one z mocno przewiewnym butem Mavic Zxellium, tym samym, który gościł wcześniej letnie skarpetki, łatwiej więc wyciągnąć obiektywne wnioski.

Różne modele skarpetek, podobnie jak rękawiczek, można bardzo łatwo ze sobą porównać. Na jedną stopę zakładamy przewiewną skarpetkę letnią, na drugą – cieplejszą, jesienną. Idealne, sprawiedliwe porównanie. Wystarczyło nieco pokręcić i przekonać się, która stopa zacznie pierwsza sygnalizować swoją obecność. Aby rozwiać wszelkie wątpliwości testy odbywają się w spodniach 3/4 – skarpetki nie są zakryte, można więc oceniać je na całej długości. Jedziemy!

Pierwsze spostrzeżenia pojawiają się niemal od razu. Wyraźnie czuć, że cienka, letnia skarpeta chętniej przepuszcza powietrze w części ponad butem, a tuż nad językiem, gdzie zaczyna się mocniej wentylowana strefa, chłód czuć bardzo wyraźnie. Jesienna skarpetka trzyma się dzielnie – wszystko jest tak, jak być powinno. Z każdym kilometrem jedna ze stóp coraz bardziej domaga się opieki. Najpierw palce, potem reszta stopy ubranej w letnią skarpetę po prostu marzną. Po 20 kilometrach czas na krótki postój i wyrównanie sił – na pokład wjeżdża druga jesienna skarpetka. Po kilku chwilach sytuacja po obu stronach korby wyrównuje się – jest ciepło. Oczywiście nie ma mowy o zapoceniu czy przegrzaniu – jazda przy ok. 8-10 stopniach jest po prostu przyjemna. Dopiero po 2 godzinach, kiedy temperatura powietrza zaczęła nieco spadać, pojawiło się delikatne mrowienie na stopach. Sygnał do założenia ocieplaczy lub powrotu do domu.

Scenariusz powtarzał się kilka razy. Oczywiście przy kolejnych jazdach testowych nie zmienialiśmy już skarpetek – ruszaliśmy ubrani po równo na obu stronach. Za każdym razem wrażenia podobne – uczucie chłodu na stopach pojawiało się dość późno – czasu starczało na komfortowe pokonanie ok. 60 km.

Pamiętać należy o jednym – bardzo trudno jest wykonać obiektywny test ciepłych skarpet, a szerzej – ciepłej odzieży rowerowej. Na wrażenia z użytkowania wpływ ma bardzo wiele czynników – w tym przypadku przede wszystkim stosowany model butów kolarskich, a także indywidualna wrażliwość na temperatury konkretnego użytkownika. Zwłaszcza ten drugi czynnik może być diametralnie różny u poszczególnych kolarzy – wszyscy znamy przecież osoby, które na co dzień, przy ujemnych temperaturach, korzystają z tego samego zestawu skarpetka – but, który sprawdza się latem, oraz takie, które już po 10 stopniach zaczynają nerwowo poszukiwać grubych, ciepłych skarpet, a dłuższy pobyt na mrozie jest po prostu udręką dla stóp.

My zaliczamy się do tej drugiej grupy – niskie temperatury to nie jest to, na co czekamy z utęsknieniem. W tych właśnie warunkach jesienne skarpetki Winaar sprawdziły się bardzo poprawnie. Umożliwiają płynne przejście z wysokich, letnich temperatur na te niższe, mniej przyjazne kolarzom. Sprawdzą się głównie wczesną jesienią, ale i zapewne wczesną wiosną – w temperaturach oscylujących w okolicy 10 stopni. Zdecydowanie nie są to skarpety zimowe i nie należy tego od nich oczekiwać. Na naprawdę niskie temperatury rynek oferuje wiele innych, lepszych produktów. Nowa pozycja w katalogu Winaar powinna jednakże znaleźć się w szufladzie każdego szanującego się kolarza. Na pewno się przyda. No i najważniejsze – skarpetek kolarskich nigdy za wiele!

Sprawdź dostępność Jesiennych Skarpetek w Stylówa.PRO!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *