Odzież kolarska na Kielce Bike Expo 2015

Kieleckie Targi Bike Expo to od kilku lat najważniejsze wydarzenie polskiej branży rowerowej. Odbywająca się przeważnie na przełomie września i października impreza jest okazją do posumowania kończącego się sezonu, ale przede wszystkim do zapoznania się z ofertą czołowych producentów na kolejny rok. Na pokaźnej przestrzeni kilkuset wystawców prezentuje swoje rowerowe produkty, a tysiące właścicieli sklepów, a ostatniego dnia także klientów indywidualnych, ma okazję obejrzeć, pomacać, powąchać, a często i przetestować większość nowinek, jakie pojawią się w sklepach w okolicy marca przyszłego roku. Raj na ziemi! Czy aby na pewno?

Buty Giant

Buty Giant         

Na Targi wybraliśmy się w piątek, czyli drugiego dnia przeznaczonego dla tzw. biznesu. Trzeci dzień, sobota, jest dniem otwartym i na teren imprezy wejść może każdy  pod warunkiem, że zapłaci 20 zł albo postara się o zaproszenie, które wcale nie jest tak trudno zdobyć. Był to nasz biznesowy debiut w Kielcach – pierwsze urodziny jeszcze przed nami, dlatego w poprzednich latach pojawialiśmy się na Bike Expo właśnie w dniu otwartym. Nauczeni doświadczeniem i pierwszymi relacjami z tegorocznej edycji wiedzieliśmy mniej więcej, czego się spodziewać. Czasu mieliśmy niewiele, postanowiliśmy więc konkretnie wykorzystać piątek i skupić się tylko i wyłącznie na interesującym nas asortymencie – odzieży kolarskiej. Co z tego wynikło?

Kielecki rajd pomiędzy stoiskami zupełnie niespodziewanie rozpoczął się od spotkania, na które od dawna czekaliśmy, ale planowaliśmy zrealizować w Warszawie za kilka, kilkanaście dni. Wielki plus Targów – najważniejsze osoby pod jednym dachem. Szczegóły spotkania, w tym nazwę marki, o której rozmawialiśmy, zachowamy na razie dla siebie. Znacie ją, także dzięki nam, i czekacie na więcej – tak przynajmniej wynika z sygnałów, jakie od Was dostajemy. Więcej informacji już niebawem – cierpliwości.

Czas poszukać ciekawej stylówy.

Zaczęliśmy od zlokalizowanego w tym samym od lat miejscu stoiska firmy Bikershop, dystrybutora marki Northwave. Tradycyjnie już większość ekspozycji stanowiły buty, ubrań było niewiele, ale mogliśmy mniej więcej przekonać się, co przygotowali dla nas Włosi na kolejny rok. Materiały tradycyjnie pierwszej klasy, wzornictwo OK, ale bez szału. Ciężko podać tu konkretne przykłady, ale nie musieliśmy podnosić się z kolan. Na pocieszenie pozostaje fakt, że w Kielcach pokazano jedynie ułamek obszernej kolekcji, z której finalnie, mamy nadzieję, uda się wybrać coś ciekawego.

W dalszej drodze z premedytacją mijamy stoiska czołowych producentów rowerów, którzy w większości przypadków mają także skromne kolekcje odzieży, oczywiście mocno brandowanej. Choć kolorystyka niejednokrotnie kusi, aby bliżej przyjrzeć się ciuchom Scotta czy Meridy, nie poświęcamy na to czasu – wyznajemy odmienną filozofię ubierania się na rower i sztywno się tego trzymamy. Na chwilę przystanęliśmy jedynie przy butach Gianta, o których pisaliśmy ostatnio na Facebooku – są bardzo w porządku, choć bardzo „grzeczne” stylistycznie – dostępne jedynie w czerni i bieli.

Kolejny na naszej drodze staje Craft – stosunkowo popularna w Polsce marka, popularyzowana ostatnio przez Martynę z fanpage Haute Route: The Way. Stylistycy Crafta jak zwykle się nie popisali – dwa kolory na jednym modelu to dalej rzadko występujące w produktach tej marki zjawisko. Nuda.

Santini – dość skromne stoisko włoskiego producenta kusi rzecz jasna ciekawym wzornictwem oraz niesamowitymi materiałami. Niesamowita dbałość o szczegóły, duży wybór kobiecych wzorów, idealne dopasowanie do sylwetki – to najważniejsze wyróżniki marki. Niestety w oczy rzucają się także ceny detaliczne, które nieco wyhamowują zapał. Nie mówimy nie – czas pokaże, jak będzie.

Santini

Santini

Gdzieś za rogiem trafiamy na kolejne produkty Made in Italy. Silvini wystawiło sporą kolekcję bardzo kolorowych ubrań – jakościowo jak najbardziej ok, cenowo przystępniej od Santini, ale przesadne uwielbienie własnego logotypu skreśla markę w naszych oczach – ogromny napis Silvini, powtórzony w wielu innych miejscach na koszulce czy bluzie to nie jest to, co tygryski lubią najbardziej. Odpada.

Od tej chwili zaczynamy mocno wytężać wzrok, aby dostrzec cokolwiek ciekawego. Wszędzie tylko rowery, oraz, co nieco szokujące, motocykle i skutery, których było w Kielcach stosunkowo dużo. Co autor miał na myśli – ciężko powiedzieć.

Nasz ostatni dłuższy przystanek to charakterystyczne, ozdobione drewnianymi elementami, stoisko Martombike. Polska firma skupia się co prawda głównie na produkcji odzieży rowerowej na zamówienie, ale z roku na rok ma w swojej ofercie coraz więcej wzorów własnego pomysłu. Musimy szczerze przyznać, że byliśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni wzornictwem i jakością pokazanych na Targach koszulek, spodenek, bluz, kurtek i wielu innych elementów kolarskiej stylówy. Odważne kolory, nowoczesne wzornictwo w duchu klasycznej elegancji, ale i kilka bardziej zwariowanych projektów. Każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Tu spędzamy najwięcej czasu, czego efekty mamy nadzieję przedstawić już niebawem. Świetnie po raz kolejny przekonać się, że Polak jednak potrafi. Producentów świetnych skarpet już mamy, czas na pozostałe elementy kolarskiego stroju. Martombike zdecydowanie wyprzedził zgromadzoną na targach konkurencję. Tak trzymać!

Martombike

Martombike

Martombike

Martombike

Martombike

Martombike

Martombike

Martombike

  Martombike

Na koniec, zgodnie z planem, odwiedziliśmy niewielkich rozmiarów stoisko ULKI – działająca od kilku tygodni firma z Krakowa zajmuje się produkcją technicznej odzieży dla miejskich rowerzystów – złoty środek pomiędzy obcisłą lajkrą dla prosów, a nie zawsze nadającymi się do jazdy na mieszczuchu „cywilnymi” ubraniami. Widzieliśmy jedynie kilka projektów, ale są na tyle ciekawe, że z przyjemnością śledzić będziemy dalsze posunięcia małej manufaktury. Jest szansa, że wycinek kolekcji pojawi się niebawem w naszym sklepie. Znowu zdolni Polacy!

I tyle. Nic więcej ciekawego nie znaleźliśmy. Przyznacie, że trochę mało jak na kilkuset wystawców?

Niestety czołowi światowi producenci odzieży rowerowej nie dostrzegają jeszcze w naszym kraju satysfakcjonującego rynku zbytu, a działający u nas dystrybutorzy nie podejmują się w związku z tym ryzyka dorzucenia do portfolio firm z segmentu odzieżowego. Przyczyn jest wiele. Polacy coraz większą wagę przywiązują do jakości rowerów i gotowi są za nią coraz więcej zapłacić. Nie dotyczy to jeszcze odzieży. Wynika to oczywiście ze skromnego w większości przypadków budżetu, w którym dodatkowo wielką dziurę spowodował chwilę wcześniej zakup roweru właśnie. Druga sprawa to popularne wciąż bagatelizowanie znaczenia, jakie odgrywa w całym procesie poważnej jazdy na rowerze dobrze skrojona, techniczna odzież. Ciekawe wzornictwo to ostatnia rzecz, jaką zaprząta sobie głowę statystyczny Polski rowerzysta. Nie mamy tu oczywiście na myśli pasjonatów kolarstwa, którym nie trzeba tłumaczyć, jak ważne jest odpowiednie ubranie, oraz jaką frajdę niesie użytkowanie wyjątkowego stylistycznie stroju, nie występującego na rynku masowo i przyciągającego zazdrosne spojrzenia kolegów i koleżanek z kolarskich ustawek. To niestety tylko ułamek wszystkich rowerzystów w Polsce. Cała reszta zadowala się odzieżą z Lidla lub Decathlonu, przez co światowe marki nie zawracają sobie głowy naszym, teoretycznie wielkim, rynkiem rowerowym. Ciekawego porównania użył jeden z naszych piątkowych rozmówców: czeski rowerzysta ma przed średniej wielkości domem zaparkowaną kilkuletnią Skodę, a obok niej rower, którego wartość przewyższa najczęściej wartość samochodu. Podobna zależność widoczna jest w jego garderobie. U nas wciąż widuje się błyszczące, wielkie SUV-y, wyjeżdżające spod błyszczących, wielkich domów, wiozące na dachu rowery o wartości mniej więcej jednego tankowania do pełna wspomnianego SUV-a. Porównanie nieco brutalne, ale prawdziwe. Dopóki nie dojdzie do potężnego przetasowania wśród najważniejszych dla Polaków wartości, dopóty większość topowego rowerowego wyposażenia kupować będziemy on-line poza granicami naszego kraju. Idzie nowe, lepsze, ale droga do euforii daleko. Co widać było gołym okiem właśnie w Kielcach.

Na szczęście w oczekiwaniu na powszechniejszą dostępność topowej rowerowej stylówy z całego świata coraz większa liczba polskich producentów oferuje nam własne, niezwykle ciekawe, alternatywne rozwiązania. Polskie produkty coraz częściej nie mają się czego wstydzić w zestawieniu z zachodnimi konkurentami, zarówno jeżeli chodzi o jakość materiałów, jak i wzornictwo. Znacznie przystępniejsza cena skłoni, mamy nadzieję, coraz szersze grono rowerzystów do zwrócenia baczniejszej uwagi na własny strój rowerowy i już niedługo doczekamy się w Polsce rowerowych butików z prawdziwego zdarzenia. Do czego mamy nadzieję mocno się przysłużyć.

Pomimo wielkiego niedosytu, na który jednakże częściowo się nastawiliśmy, nie wyjechaliśmy z Kielc z pustymi rękoma. Nowe kontakty, plotki z branży, inspiracje. Motywacja do dalszego działania na kolejne miesiące na wciąż raczkującym rynku nietuzinkowej odzieży kolarskiej w Polsce. To wszystko mamy i nikt nam tego nie zabierze. Oby za rok było już znacznie lepiej!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *