Kult żelowego pampersa!

Doświadczenia własne, jak i przeszłe i obecne sklepowe, utwierdzają mnie w przekonaniu, że mamy obecnie coś na wzór kultu żelowego pampersa. Ten bardzo dumnie brzmiący termin zadomowił się na ustach wielu kolarzy – klientów, wyznaczając obecnie główny kierunek poszukiwań w segmencie spodenek rowerowych. Utarło się, że żelowe pieluchy są najlepsze i odzież ich pozbawiona straciła znacznie na popularności. Dziś chwilkę o słuszności tego poglądu, budowie żelowej wkładki oraz zaletach i wadach ich stosowania.

O żelowej wkładce usłyszałem pierwszy raz około 2009 roku w Decathlonie – zdarzyło mi się przepracować tam kilkanaście miesięcy. Popularny, wówczas pomarańczowy, a obecnie niebieski, pampers, zyskał sobie spore grono zwolenników. Spotkamy go w najwyższych modelach spodenek francuskiego producenta, co pozwala podejrzewać, iż taki jest właśnie standard w topowych seriach odzieży rowerowej. Po opuszczeniu murów Decathlonu dostrzegłem produkty innych, typowo rowerowych marek, i, ku mojemu zdziwieniu, nie wszędzie spotykałem się z wkładem żelowym w pampersie, nawet w przypadku spodenek za ok. 500 zł. Nasunęło się pytanie, czy faktycznie jest to najbardziej pożądany składnik rowerowej pieluchy, czy może zwykły chwyt marketingowy i magnes na poszukujących komfortu klientów, którzy słynny żel znają choćby z popularnych siodełek rowerowych?

Popularny, żelowy pampers w spodenkach B’Twin

Jest na pewno w żelu duży potencjał sprzedażowy. Od kilkunastu już lat stale wydłuża się lista sportowego wyposażenia zaopatrzonego w tą właśnie substancję – wkładki i podeszwy butów, gripy i siodełka rowerowe, owijki rakiet tenisowych i kierownic. Termin „gel” w nazwie modelu automatycznie dodaje mu splendoru i uzasadnia wysoką cenę. A jakie właściwości żelu są w sporcie najcenniejsze i ile jest go faktycznie w naszych pampersach? Sprawdźmy!

Główną wadą prostej konstrukcji amortyzujących materiałów, takich jak różnego rodzaju gąbki, jest stosunkowo szybka utrata sprężystości i niska odporność na czynniki zewnętrzne. Problemem w tym przypadku jest także amortyzacja znacznych obciążeń, która jest w przypadku gąbek po prostu słaba. Dużo lepiej radzi sobie, popularna przede wszystkim w obuwiu sportowym, słynna pianka EVA, która łączy w sobie bardzo dobrą sprężystość, wysoką trwałość i bardzo niską masę. Jednakże i ona z czasem ubija się, tracąc pierwotne właściwości. Najefektywniej w tej materii radzą sobie konstrukcje żelowe – świetnie amortyzują, zachowując tę zdolność przez bardzo długi okres użytkowania. Jeżeli nie dojdzie do mechanicznego uszkodzenia powierzchni żelowej, utrata sprężystości wraz z upływem czasu będzie niemal niewyczuwalna. To czyni żel jedną z popularniejszych metod sprawiania, aby nam, sportowcom, żyło się lepiej.

Popularny żel trafia do poszczególnych części sportowej garderoby pod postacią niewielkich z reguły „baniek” – gęsta substancja zamknięta jest w elastycznej obudowie przeróżnych kształtów, umożliwiającej tejże substancji pracę, a więc pochłanianie drgań – amortyzację. Sama żelowa bańka jest stosunkowo mocno podatna na uszkodzenia przy kontakcie z twardymi, ostrymi przedmiotami, jest więc przeważnie szczelnie otoczona np. przez piankę EVA. Nie upośledza to działania żelowej wkładki, a jednocześnie zapewnia spokojne, bezpieczne funkcjonowanie, oraz obniża ogólną masę konstrukcji (żel jest znacznie cięższy od pianki czy gąbki) i koszt jej wytworzenia.

Żelowa wkładka Santini – napis pomaga w identyfikacji, żelowej amortyzacji nie widać gołym okiem

Kolarze zetkną się z żelem nie tylko w pampersach. Spotyka się do także w rękawiczkach oraz siodełkach. Pomijając ogromne, ciężkie żelowe siodła do rowerów miejskich, w każdym innym przypadku wkład żelowy będzie raczej niewielkich rozmiarów, choć wspomniana wkładka ze spodenek z Decathlonu sugerowała mi, że jest niemal w całości złożona z żelu. Na szczęście coraz więcej firm umożliwia zajrzenie do wnętrza swoich produktów, eksponując na przykład przecięte na pół pampersy na różnego rodzaju targach czy prezentacjach. Widać więc, że wkładki w spodenkach wyposażone są w dokładnie tyle żelu, ile potrzeba, aby wydatnie zwiększyć żywotność produktu – niewielkie bańki amortyzujące znajdują się przeważnie w tylnej, najszerszej części wkładki, czyli tam, gdzie kolarz oddziałuje największą masą. W pozostałych miejscach, zwłaszcza z przodu, stosuje się różnego rodzaju pianki, które otaczają także wspomnianą wkładkę żelową , chroniąc ją przed uszkodzeniami. Oczywiście są wyjątki od tej reguły – niektóre pampersy z koncernu MOA  – należy do niego m.in. Nalini – posiadają wkładki żelowe niemal na całej długości. Czy koniecznie – nie mieliśmy okazji testować.

Po prawej niemal w pełni żelowy pampers produkcji MOA – raczej rzadkość na rynku

Producenci odzieży kolarskiej często kuszą górnolotnymi hasłami wychwalającymi żelowe pampersy, ale jednocześnie są na świecie marki, i to z tych z wieloletnią tradycją w branży, w ofercie których nie znajdziemy tego rodzaju wynalazków. Czy rozwiązanie to jest więc jedynym słusznym i warto spędzić długie godziny na poszukiwaniu wygodnych spodenek koniecznie wyposażonych w żelową wkładkę?

Na podstawie doświadczeń własnych potwierdzić mogę, iż żel w znaczący sposób zwiększa żywotność pampersa. Zachowuje on sprężystość przez 2-3 intensywne sezony, podczas gdy tanie, piankowe, czy też wypełnione zwykłą gąbką wkładki ubijają się, tracąc z biegiem czasu pierwotną sprężystość, obniżając tym samym komfort jazdy, zwłaszcza posiadaczom tych twardszych siodełek. Jednocześnie potwierdzam krążące opinie, że wkładki wyposażone w dużą ilość żelu gorzej oddychają – przepuszczalność powietrza, a co za tym idzie – także potu – jest niska, przez co osoby o większej potliwości mogą mieć wrażenie wiecznie mokrej pieluchy, zwłaszcza w najbardziej upalne dni. Użytkuję także spodenki ze zwykłą, nie żelową wkładką, z raczej średniej półki cenowej (ok. 300 zł) i nie mam do niej większych zastrzeżeń, jeżeli porównam ją z omawianą wkładką z Decathlonu, a wyraźnie da się odczuć jej mniejszą tendencję do nasiąkania potem. Argument zdecydowanie pod rozwagę, choć zapewne nie w każdym żelowym modelu będzie to dokładnie tak wyglądało.

Podsumowując – wkładki kolarskie z dodatkiem żelu to produkt zdecydowanie wart uwagi. Polecam je przede wszystkim nieco cięższym rowerzystom, ale także tym, którzy w szale odchudzania roweru zainstalowali na sztycy 115 gramową deseczkę, górnolotnie zwaną siodłem. Sprężysta wkładka na pewno przyczyni się do zwiększenia komfortu na tych najdłuższych trasach. Kolarze o mniejszej masie ciała, ale także ci z solidnie wysiedzianą pupą (kilkadziesiąt tysięcy kilometrów w nogach) mogą zdecydowanie postawić na pozbawione żelu wkładki – zysk w postaci lepszego komfortu termicznego będzie zdecydowanie górował nad niemal nieodczuwalnym zapewne spadkiem komfortu jazdy w siodle.

A więc żel jak najbardziej, ale nie za wszelką cenę. Inne rozwiązania także spełnią swoje zadanie.

Producenci odzieży coraz częściej oferują możliwość zajrzenia do wnętrza pampersa, na przykład na targach rowerowych – warto z niej skorzystać

A po czym poznać, że dany pampers jest żelowy? Na macanego nie zawsze się uda. Należy przede wszystkim szukać informacji na metkach – topowi producenci odzieży, zwłaszcza z Włoch (w tym kraju produkuje się większość pampersów, na jakich przyszło lub przyjdzie Wam siedzieć), bardzo szczegółowo opisują na nich swoje produkty. Jeżeli nie na metkach – to na pewno w katalogu – tak jest np. w przypadku Rogelli, która to marka, poza krótkim opisem na metce, poświęciła 2 strony katalogu na szczegółowy opis stosowanych w swoich produktach wkładek. W ostateczności z pomocą przychodzi Internet – w nim od razu znajdziemy opinie na temat danego modelu – oczywiście należy traktować je z przymrużeniem oka – nie każda pupa jest taka sama więc inne są jej reakcje na danym model pieluchy.

A najlepiej oczywiście pomęczyć obsługę sklepu, najlepiej stacjonarnego. Powinna wiedzieć wszystko najlepiej…

W ofercie Stylówa.PRO znajdują się oczywiście spodenki z żelowym pampersem.
Oferuje je np. Rogelli w spodenkach damskich:

model Sindia – wkładka HP06 na średnie i długie dystanse
modele Laura, Byla – wkładka HP03 na średnie dystanse

Oraz w topowych modelach Sugoi:
męskich RS Evolution oraz damskich RS.

Zapraszamy do sklepu stacjonarnego przy Wiertniczej 69a w Warszawie na dotykanie i przymierzanie najróżniejszych spodenek i zastosowanych w nich pampersów.

K

5 thoughts on “Kult żelowego pampersa!

  1. Ja mam dosyć konkretne, chociaż pewnie nietypowe pytanie. Wiek; 67 lat, waga ca; 140 (przy 2 m. wzrostu). Przez wiele lat czynnie uprawiałem sport, potem kontuzje (kręgosłup, biodra) wykluczyły taką aktywność. Wymieniłem biodro i próbowałem wrócić do jakiejś „formy”. Szło nieźle, zrzuciłem wagę do 110-115 kg jeżdżąc codziennie ok. 20 km. na stacjonarnym rowerze. I kiedy już myślałem, że jadę z górki, złapałem hemoroidy (ludzka chociaż przykra sprawa), operacja, wycięcie etc. po rehabilitacji znowu rowerek i po kilku miesiącach znowu odnawianie żylaków. Bez rowerka nie zrzucę wagi (inne ćwiczenia, biegi etc. wykluczone z racji tytanowego biodra). Myślałem o rowerze poziomym -ale to ok. 2000 zł. I teraz pytanie: czy wiedza o rozkładzie ciężaru ciała na siodełku pozwala Panu lub forumowiczom odpowiedzieć, czy wkładka może nieco odciążyć newralgiczne miejsce ? a jeśli tak to czy przy dystansie do 20 km. dziennie koniecznie inwestować w drogą, żelową, czy wystarczy pianka – jak wiadomo znacznie tańsza. Jeśli brak sugestii to spróbuję metody eksperymenmtalnej 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *