Najważniejsze cechy wpływające na komfort spodenek kolarskich

W jednym z poprzednich wpisów poruszyłem temat koszulek kolarskich i cech, jakie, moim subiektywnym zdaniem, powinny posiadać najlepsze z nich. To bardzo ważny element rowerowego stroju, ale nie kluczowy. Pierwszeństwo należy się temu przeważnie mniej krzykliwemu stylistycznie składnikowi kolarskiej stylówy – spodenkom kolarskim. Moje subiektywne odczucia po objechaniu dobrych kilku par będą tematem dzisiejszych rozważań.

Niemal dziesięć lat poważniejszych rowerowych doświadczeń to oczywiście tysiące godzin przesiedzianych na siodełku – początkowo w „cywilnych” szortach, następnie w typowo rowerowych spodenkach z pieluchą. Obcisłe spodenki z wkładką były pierwszym typowo rowerowym ciuchem, jaki kupiłem w życiu. Pomimo korzystania z bardzo miękkiego siodła (w porównaniu do desek, których zacząłem używać później) często czułem ból po dłuższych trasach, spodenki miały więc być antidotum na podobne dolegliwości. Początkowo zakładałem na wierzch luźne, zwykłe spodenki, oczywiście ze wstydu przed pokazaniem się światu w obcisłym ubiorze. Potem poszło już szybko. Koszulka, bluza, rowerowe kurtki, pierwsze SPD – kolejności nie pamiętam. Szafa szybko zapełniła się rowerową stylówą.

Spodenki bez szelek wybierają głównie kobiety

Większość przejechanych w życiu kilometrów pokonałem na rowerze szosowym – na twardych siodełkach, w sportowej, pochylonej pozycji i na tych doświadczeniach będę się głównie opierał. Przygoda z góralem zakończyła się jakiś czas temu, z różnych przyczyn. W tym segmencie miałem dwa rowery typu hardtail, a następnie full XC o niewielkich, ale zawsze, skokach (Giant NRS) – rowery te wyposażone były w raczej komfortowe (jak na standardy szosowe) siodełka, trudniej więc ocenić wiarygodnie wydajność poszczególnych modeli spodenek, ale pewnie cechy są uniwersalne i zapadły mi w pamięć także z czasów jazdy po bezdrożach.

W spodenkach rowerowych wyróżnić można kilka kluczowych cech, które decydują o ich wysokiej jakości i funkcjonalności. Dla mnie są to: szelki, wkładka, materiał jako całość, rodzaj ściągacza w nogawce, ilość paneli i sposób ich łączenia, ogólny krój spodenek. Trochę ogólnikowo, ale zaraz przejdziemy do konkretów…

SZELKI

Obecnie większość spodenek wysokiej jakości posiada szelki – ich zadaniem jest utrzymanie spodenek na właściwym miejscu. Pochylona pozycja sprzyja zsuwaniu się spodenek, czego doświadczyłem osobiście w pierwszych moich spodenkach – produkt polskiej marki Berkner bez szelek wymagał ciągłego podciągania, co było dość irytujące. Kolejne były już z szelkami i tak zostało do dziś. Nie brakuje jednak zwolenników zwykłych szortów, pozbawionych tego udogodnienia. Są to głównie kobiety, które podkreślają, że ich naturalne krągłości skutecznie zapobiegają zsuwaniu się spodenek. Nie wypada się nie zgodzić i odmawiać im prawa do ich stosowania. Szelki mają jednakże jeszcze jedną zaletę – pozwalają zrezygnować ze ściągacza w pasie, którego obecność w szortach może być mocno niekomfortowa, zwłaszcza u tych bardziej zaokrąglonych osób. Dlatego ja stawiam na szelki – w dobrze dobranych spodenkach przestajemy czuć je po kilku minutach jazdy, by w efekcie w ogóle zapomnieć o spodenkach, a dokładniej o ich obecności na ciele. Konieczne jest oczywiście właściwe dobranie rozmiaru – szelki w za małych spodenkach będą wbijać się nam w barki powodując mało przyjemne doznania.

W temacie szelek jest jeszcze kilka ważnych drobiazgów. Coraz częściej spotkać możemy szelki bez szwów – w formie płaskich, przypominających taśmy kawałków materiału. Świetne, poprawiające komfort rozwiązanie – mam to w dwóch parach spodenek – Giordana i Decathlon – i same pozytywne doznania. Mała rzecz, a cieszy. Najlepiej jest, gdy szelki wykonane są z przewiewnej siateczki, aby nie podnosić niepotrzebnie temperatury ciała. W damskich spodenkach spotyka się szelki łączące się z przodu na wysokości biustu – rozwiązanie ciekawe, ale przeważają opinie, że bardziej komfortowe jest tradycyjne, znane z męskich spodni, rozwiązanie.

Giordana FRC – szelki bez szwów, niskie wykończenie, szeroka taśma jako ściągacz – tak, jak lubię!

Krój spodenek na szelkach

Spodenki na szelkach mogą mieć niski lub wysoki stan. W tym drugim przypadku sięgają wysoko ponad pępek. Rozwiązanie to jest mało praktyczne – negatywnie wpływa na komfort termiczny, a także utrudnia mężczyznom załatwienie potrzeb fizjologicznych bez potrzeby ich ściągania. Zdecydowanie preferuję niskie spodenki kończące się w okolicy pępka, odsłaniające brzuch. Tylna część również nie powinna sięgać zbyt wysoko. Najlepiej jest, gdy ta część również wykonana jest z siateczki – z wiadomych już względów. Kwestia długości nogawki to już kwestia indywidualna, ale w przypadku mężczyzn o rozbudowanych udach lepiej, gdy kończą się niewiele nad kolanem, ściągacz nie uciska wówczas bezpośrednio na mięsień czworogłowy.

Santini Core X – spodenki wysoko wykończone, szerokie, obszyte szelki – tego rodzaju krój raczej mi nie odpowiada

Wkładka

Obecnie na rynku spotkamy wiele rodzajów wkładek. W najtańszych spodenkach to po prostu zwykła, płaska gąbka, pozbawiona jakichkolwiek anatomicznych nacięć. Zda egzamin na miękkich siodełkach i krótkich dystansach. Zaawansowani kolarze powinni poszukać lepszych rozwiązań – wkładki podzielone na strefy różnej gęstości, oddzielone od siebie strefami bez amortyzacji, są lżejsze, lepiej wentylowane, pracują tam, gdzie najbardziej jest to potrzebne. W wyższych modelach spodenek wkładki posiadają także otwory wentylacyjne – osobiście nie miałem do czynienia z tym pomysłem, ciężko więc o wiarygodną ocenę, ale zbierają pochlebne recenzje na forach. Kilka z posiadanych przeze mnie par (marki B’Twin, produkcja Decathlon) posiada wkładkę z amortyzacją żelową. Są bardzo wygodne, choć oczywiście nieco cięższe od standardowych, co daje się czasami odczuć. Spotkać można opinie, że wkładki żelowe gorzej oddychają i łatwiej dochodzi do przepocenia takiego pampersa. Trudno się z tym nie zgodzić, choć niedogodność tą rekompensuje wysoki komfort. Dobrej jakości wkładka bez żelu zachowuje się jednakże podobnie, oczywiście w przypadku, gdy z roweru korzystamy często i mamy odpowiednio „wysiedziany” tyłek – wówczas dodatek w postaci żelu nie jest konieczny. Właśnie z tego względu pasuje mi większość spodenek – kilka tysięcy kilometrów rocznie na dobrze dobranym siodełku (nawet ważącym 120 g) robi swoje i nie potrzebuję już nie wiadomo jakiej amortyzacji.

 wkładka_słabasuper_wkładka

Po lewej tani, słabo wykończony pampers, po prawej wysokiej jakości produkt podzielony na wiele stref i wyposażony w kanały wentylacyjne

Ściągacz

Wykończenie nogawki to dość istotny element spodenek. Popularne silikonowe paski naklejane od wewnętrznej strony coraz częściej zastępowane są przez szerokie, elastyczne taśmy, dzięki czemu nacisk rozkłada się na większej powierzchni i nie irytuje nawet na kilkugodzinnych wycieczkach. Warto zwrócić uwagę na to miejsce.

Materiał, ilość i łączenie paneli

Każdy producent po swojemu nazywa materiał, z jakiego szyje spodenki, ciężko więc przytaczać konkretne nazwy. W większości przypadków materiał jest oddychający i dobrze przylega do ciała. Coraz częściej widuje się spodenki uszyte z kilku, kilkunastu kawałków różnych materiałów, których strukturę dobiera w zależności od ich umiejscowienia na ciele. Zewnętrzne strefy są cieńsze i bardziej przewiewne, wewnętrzne części często nieco grubsze, aby nie przecierały się od siodełka (tak szyje np. włoskie Parentini). Ważne, aby poszczególne panele łączone były płaskimi szwami, nie powodującymi nieprzyjemnego ucisku.

Ostatni krzyk mody to spodenki uszyte z jednego kawałka materiału, takie znajdą się w tegorocznej ofercie Santini. Tu ponownie nie mam własnych doświadczeń, ale wygląda to bardzo ciekawie – spodenki pozbawione przeszyć muszą być naprawdę wygodne.

Ostatnio rozstałem się ze zużytymi już spodenkami z Decathlonu wykonanymi z materiału Stratermic, który ma rzekomo pozytywnie wpływać na pracę mięśni, stymulując je w odpowiednich miejscach. Były bardzo wygodne, ale nie zauważyłem poprawy osiągów w stosunku do innych spodenek. Albo to chwyt marketingowy, albo moje amatorskie podejście do jazdy. Być może pozwalają urwać kilka sekund na 100 km – ja takiego efektu nie odnotowałem.

To tyle w kwestii spodenek. Podkreślam, że są moje subiektywne odczucia i Wasze mogą być nieco inne. Jeżeli macie coś do dodania lub z powyższymi osądami się nie zgadzacie – zapraszam do polemiki w komentarzach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *