vittoria_zip_case

Pojemnik na narzędzia Vittoria Zip Bottle

Porządny rowerzysta nie rusza się z domu bez podręcznego zestawu ratunkowego. Pompka, dętka, łatki i scyzoryk z kluczami to absolutna podstawa. Postęp technologiczny sprawił, że wszystkie te akcesoria są dziś dostępne w bardzo małych formach, dzięki czemu możliwe jest bezproblemowe zmieszczenie ich w kieszonkach koszulki czy w podsiodłówce. Teoretycznie problemu nie ma, bo dzięki rowerowej odzieży zawsze jest gdzie schować małe narzędzia. Tak jest w przypadku rowerzystów MTB. Trochę gorzej mają szosowcy, zwłaszcza ci, którzy w imię stylówy za żadne skarby nie przymocują do ukochanej szosy torebki podsiodłowej, a dodatkowo nie lubią mieć w kieszonkach na plecach dużego obciążenia. Słyszałem kiedyś o przypadkach wrzucania niektórych w wyżej wymienionych akcesoriów do zwykłych bidonów, dzięki czemu oszczędzało się miejsce w kieszonkach. Pomysł niezły, ale wyobrażam sobie, że nie łatwo jest później z takiego bidonu cokolwiek wydłubać, a na nierównościach podskakująca wewnątrz zawartość podskakuje zapewne wesoło, ku rosnącej frustracji rowerzysty. Z pomocą przychodzi włoska Vittoria z jej „zapinanym bidonem”, bo jak inaczej przetłumaczyć Zip Bottle? Ciężko o trafną nazwę w naszym języku dlatego poprzestałem na pojemniku na narzędzia…

Akcesorium testuję na sobie od 2013 roku, kiedy to nabyłem je w sklepie rowerowym nad jeziorem Garda we Włoszech. Koszt 12 euro nie był przerażający, zwłaszcza jeżeli spojrzało się na ceny innych rzeczy w tymże sklepie. Pojemniczek szybko zastąpił jeden z bidonów, odciążając moje tylne kieszonki (jestem z tych, co nie uznają podsiodłówek w szosach).

Pojemnik występuje w jedynych słusznych dla Vittorii, włoskich barwach, nie będzie więc dylematów przy wyborze. Idealnie mieści się do koszyczka na bidon, gdzie zakleszcza się bardzo pewnie – jeszcze nie zdarzyło się, by wypadł. Pomimo niewielkich rozmiarów mieści naprawdę sporo – u mnie wchodzi dętka szosowa, łyżki, łatki, scyzoryk z narzędziami oraz klucze do mieszkania. Niestety pompka, której używam, jest za długa o jakieś 2 cm, ale ją akurat lubię wozić w kieszonce. Reszta „dupereli” pewnie siedzi sobie w pojemniczku. Dostęp do wnętrza zapewnia suwak niemal na całym obwodzie, dzięki któremu pojemniczek rozkłada się na dwie połówki. Po obu stronach znajdziemy siateczki utrzymujące zawartość na miejscu.

vittoria

Całość funkcjonuje moim zdaniem znakomicie. Mieści sporo, super wygląda i niewiele kosztuje. Wysoka jest także trwałość produktu – po 2 sezonach niemal nie widać śladów użytkowania. Wystarczy co jakiś czas delikatnie przeprać – białe elementy suwaka szybko się brudzą. Reszta trzyma się super.

Obecnie ciężko wyobrazić mi sobie wycieczki bez tego pojemniczka. Oczywiście w chłodniejsze dni, kiedy ilość warstw ubrania na górnej połowie ciała wzrasta z mniejszym bólem mogę wozić coś w kieszonkach, ale często są to rękawiczki i inne akcesoria do walki z chłodem, narzędzia pozostają więc w miejscu bidonu. Jedyny, właściwie spory problem, to utrata jednego miejsca na bidon, co może sprawić problem w upalne dni. Ja jeżdżę raczej w terenach cywilizowanych, przynajmniej na tyle, aby co 30 minut jazdy był jakiś sklep lub strumień, także dbam o okazję do regularnego uzupełniania płynów w jedynym bidonie. W wyjątkowych przypadkach można oczywiście wozić cały pojemniczek w kieszonce, gdzie mieści się bez problemu, lub też postarać się do dodatkowe koszyki na bidon, na przykład za siodełkiem. Możliwości jest sporo.

 

Niestety w Polsce ciężko kupić to akcesorium. Od czasu do czasu jest widywane w sklepach Decathlon, w zestawie z dętką i łyżkami do opon, ale reguły nie ma.

Dołożę starań, aby coś takiego pojawiło się w ofercie sklepu stylówa.PRO. U mnie pojemnik sprawdził się znakomicie i polecam go wszystkim, którzy nie wiedzą do końca, co zrobić z niezbędnymi narzędziami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *