Skarpetki kolarskie Cinelli, Mack i Winaar – test!

Skarpetki kolarskie. Drobny, niegdyś niemal nieistotny składnik kolarskiej stylówy, jest obecnie na ustach (i stopach) niemal wszystkich poważnie traktujących swoją pasję kolarzy amatorów z całego świata. Praktyczny, niewielkich rozmiarów kawałek materiału, którego głównym zadaniem było uchronienie stopy przed otarciami powodowanymi przez sztywne kolarskie buty, a wraz z postępem technologicznym w produkcji materiałów syntetycznych także przed przepoceniem i przegrzaniem, ewoluował na naszych oczach do obiektu kultu i pożądania, stanowiąc obecnie przysłowiową „kropkę nad i” w kolarskiej rewii mody, z jaką mamy do czynienia głównie na szosie, ale coraz częściej także w terenie. Dzisiejsza skarpetka kolarska to oczywiście najwyższej jakości oddychające materiały, choć próżno szukać tu wyszukanych, kosmicznych technologii, znanych chociażby z produkcji rowerów. Właściwości techniczne są oczywiście niezwykle ważne, ale to, co dziś liczy się najbardziej, to styl. Zróżnicowane wzornictwo i mnogość wariantów kolorystycznych czyni skarpetki kolarskie ukoronowaniem starannie kompletowanego, eleganckiego kolarskiego stroju. Możliwy jest także, coraz popularniejszy, odmienny scenariusz – kontrastujące z resztą stroju skarpetki grają w całej kompozycji pierwsze skrzypce, przykuwając zazdrosne spojrzenia koleżanek i kolegów po fachu. Grzechem byłoby nie wspomnieć o właściwej wysokości nowoczesnej kolarskiej skarpety. Do niedawna zakrywała jedynie wrażliwą na otarcia kostkę. Dziś sięgać ma znacznie wyżej tak, aby umieszczony na niej wzór i kolor były dobrze widoczne, a wszystkie zalety smukłej, wytopionej i umięśnionej kolarskiej nogi – należycie podkreślone. Za lekceważący stosunek do kolarskiej skarpety i prawideł dotyczących jej stosowania należy liczyć się z co najmniej drwiącymi spojrzeniami rowerowych towarzyszy oraz morzem niewybrednych komentarzy pod fotkami dokumentującymi stylistyczne faux pa na Facebooku.

Cinelli Caleido

Wobec tak poważnego tematu nie mogliśmy przejść więc obojętnie. Wszystkie opisane powyżej czynniki miały wpływ na dobór oferty skarpet kolarskich dostępnych w sklepie Stylówa.PRO. Postawiliśmy na wybuchową mieszankę wydajności i niepowtarzalnego stylu. Wybór padł na produkty Cinelli, włoskiej fabryki, której oferta od lat wyróżnia się na tle konkurencji niebanalnym wzornictwem i kolorystyką, stanowiąc wybuchową mieszankę klasyki z nowoczesnością. Z nieskrywaną przyjemnością powitaliśmy także na naszym pokładzie towary zaprojektowane i wyprodukowane w Polsce – Mack Cycling i Winaar coraz śmielej poczynają sobie na rodzimym kolarskim rynku, swymi stylizacjami podbijając serca coraz szerszego grona zakochanych w kolarstwie rodaków oraz nierzadko kolarzy z innych zakątków  Europy i Świata, czego liczne dowody znajdziemy chociażby na Instagramie (#mackcycling, #winaar).

Zgodnie z niepisaną zasadą „wiemy, co sprzedajemy” nie mogliśmy odmówić sobie przetestowania wybranych modeli z oferty wyżej wymienionych producentów. Kilka miesięcy jazdy, tysiące kilometrów, skrajne warunki pogodowe – skarpetki przeszły ciężką próbę, a poniższy test jest jej szczerym podsumowaniem. Ukażemy mocne i słabe, naszym zdaniem, strony każdego z produktów, co powinno ułatwić Wam podjęcie decyzji zakupowej.

W teście korzystaliśmy ze skarpet Cinelli Caleido, Mack Stars, Mack Rosy, Winnar Bee, Winaar Pink. Teoretycznie 5 produktów. Faktycznie – 3. A może nawet mniej… Skromna oferta skarpet Cinelli obejmuje wspomniany model Caleido, a także Italo 79, który jest po prostu innym wariantem kolorystycznym tego pierwszego. Polacy mają znacznie więcej do zaoferowania w kwestii zróżnicowanego wzornictwa. Oba rodzime produkty mają jednakże wiele wspólnych, o ile nie jednakowych cech. Szczegóły poniżej…

Testowane produkty opiszemy w kolejności alfabetycznej, a więc najbardziej sprawiedliwej. Prosimy nie sugerować się kolejnością…

    CINELLI CALEIDO

Seria Caleido obejmuje kilka produktów. Począwszy od ramy rowerowej i siodełka, przez owijkę na kierownicę, po kompletny strój rowerowy. Wszystko utrzymane w tej samej, nietuzinkowej kolorystyce. Skarpetki stanowią jeden z najbardziej charakterystycznych elementów. Nie da się ich pomylić z żadnymi innymi obecnymi na rynku. Intensywne kolory umieszczone w tylnej części skarpety, niesymetryczność – biały obszar w przedniej części nie jest identycznej wielkości w obu skarpetkach – oraz nietypowa wysokość to najmocniejsze ich wyróżniki. Wzornictwo jest na tyle ciekawe, że nawet bez pozostałych elementów kompletu kolarskiej stylówy od Cinelli stanowi kuszącą propozycję dla odważnych stylistycznie kolarzy. Ciężko też wskazać, której płci podobały się bardziej – wśród licznych kupujących było mniej więcej tyle samo kobiet co mężczyzn. Kontrowersje budziła jedynie wspomniana wysokość skarpet – Cinelli zdecydowało się na dość niskie wykończenie, zakrywające jedynie kostkę, a więc niezgodnie z obowiązującymi dziś trendami. Kolarscy puryści byli nieco zawiedzeni, ale większość zachwyconych wzorem nie rezygnowała z zakupu z powodu nietypowej wysokości. Wzór jaki jest – każdy widzi i oceni. Jak spisują się w akcji?

Cinelli Caleido

Producent nie dostarcza nam obszernych informacji o samym materiale – w skromnym, foliowym opakowaniu znajdziemy jedynie informację, że zastosowano włókna Coolmax, a więc dość podstawowy oddychający materiał, który przez wiele lat od jego opracowania doczekał się nieco wydajniejszych następców. Lekki niedosyt.

Cinelli Caleido

Produkowane w czterech zakresach rozmiarów skarpetki są bardzo miłe w dotyku – miękki, nieco śliski materiał umożliwia bezproblemowe ich zakładanie. Szew w okolicy palców jest niemal niewyczuwalny, podobnie rzecz ma się z górnym ściągaczem. Skoro już jesteśmy na górze – w części wystającej ponad but kolarski materiał jest podwójny – zastosowany niespotykany w innych produktach zabieg zawinięcia znacznego nadmiaru materiału do wewnątrz i zszycie obu warstw lekko ponad piętą. Ciężko wyrokować, czemu miał służyć ten zabieg. Dwie warstwy materiału skuteczniej chronią kostkę przed urazami, ale niekorzystanie wpływają na oddychalność w tym obszarze. Pozostała część skarpety, ta okalająca stopę, to już jedna warstwa materiału o jednolitej fakturze. Brak tu jakichkolwiek bardziej wentylowanych stref, które znacie zapewne z innych produktów.

Cinelli Caleido
Wszystkie powyższe czynniki wpływają na obniżenie oddychalności. Materiał zachowuje się oczywiście o niego lepiej od chłonącej pot bawełny, ale przy najwyższych temperaturach, rzędu 35 stopni, w tych słabiej wentylowanych butach zaczyna robić się ciepło. Buty o wzorowej wentylacji lepiej współpracują ze skarpetkami Cinelli – stosowane przez nas w teście Mavic Zxellium zapewniały komfort termiczny niemal w każdych warunkach, choć było nieco gorzej od konkurentów z Polski. Oczywiście jest i zaleta takiego zachowania skarpet – świetnie spisują się w nieco niższych temperaturach: 15-20 stopni to ich żywioł. A warto zaznaczyć, że w lepiej wentylowanych skarpetkach konkurencji przy temperaturze poniżej 20 stopni osoby mające problem z marznącymi stopami mogą narzekać na kostniejące palce u stóp. Znamy ten problem i kilka razy mieliśmy z nim do czynienia.

Cinelli Caleido
Skarpetki Cinelli Caleido polecamy więc przede wszystkim na okres wiosny i jesieni, kiedy powietrze jest ciepłe, ale i rześkie zarazem. Wówczas nikt nie powinien narzekać. Upały, jakich przykład mieliśmy w sierpniu tego roku, to zdecydowanie nie jest ich naturalne środowisko. Inną zaletą nieco grubszego materiału jest jego większa odporność na uszkodzenia – użytkowana przez nas para niemal nie nosi śladów użytkowania. Brak zmechacenia, brak zadziorów, wydają się być bardzo odporne na rozciąganie i przetarcia. Dobrze też poddają się praniu – kilka jazd w deszczu i wynikające z nich zabrudzenie znikają bez śladu po praniu w pralce w temperaturze wody 30 stopni. Powinny posłużyć dłużej niż jeden sezon, co czyni jednorazowy wydatek 49 złotych za parę nieco łatwiejszym do przełknięcia…

MACK CYCLING

Polski producent znany szerszej publiczności z wytwarzania niezawodnych, lekkich i dopieszczonych stylistycznie piast rowerowych rozszerzył ostatnio działalność o odzież kolarską. Z miesiąca na miesiąc kolekcja koszulek, bluz, spodenek i czapeczek powiększa się o nowe, eleganckie wzory, ale to szeroki wybór skarpet kolarskich jest obecnie głównym wyróżnikiem marki. Z naszych obserwacji wynika, że, jak już wyżej wspomnieliśmy, poszczególne modele różnią się od siebie grafiką, nie miało więc znaczenia, które z nich poddamy bliższej analizie. Na warsztat poszły teoretycznie damskie (teoretycznie, gdyż dostępne są także w typowo męskich rozmiarach), różowe Rosy oraz popularne wśród obu płci – Stars.

Mack Stars

Skromne, foliowe opakowanie informuje nas jedynie o rozmiarze skarpet znajdujących się wewnątrz (do wyboru są przeważnie 3 warianty, w niektórych modelach trafia się także typowo kobiecy zakres 36-38, ale trudno na niego trafić). Brak informacji o producencie czy chociażby materiale, z jakiego wykonano skarpety. Element zdecydowanie do dopracowania. Ciekawscy i dociekliwi kolarze brakujące informacje znajdą na stronie Mack Cycling – opis produktu jasno stanowi – skład skarpet to 65% bawełny, 33% poliamid i 2% elastan. Czyli mniej więcej typowo dla tej kategorii produktów.

Mack Stars

Nie ma większego sensu dyskusja nad stylistyką poszczególnych modeli – trzeba po prostu przyznać, że Mack Cycling ma swój charakterystyczny, rozpoznawalny i ciekawy styl. Dzięki stale powiększanej ofercie niemal każdy znajdzie coś dla siebie. Najlepiej oczywiście mieć je wszystkie i zmieniać w zależności od nastroju, pogody za oknem czy fazy księżyca. Każdy powód jest dobry, aby zadbać o właściwą stylówę 🙂

Mack Stars

Omawiane skarpetki kolarskie to absolutna klasyka gatunku – bardzo wysokie, wykonane z cienkiego, przewiewnego materiału pozbawionego zbędnych przeszyć czy innych udziwnień. Szew w okolicy palców nie ma prawa uciskać – jest niemal niewyczuwalny. Górny ściągacz jest odpowiednio dobrany – zapobiega zsuwaniu się skarpety, nie powodując najmniejszego ucisku na nogę. Niewyczuwalne jest, widoczne z zewnątrz, łączenie materiału biegnące pionowo wzdłuż ścięgna Achillesa. Materiał pomiędzy ściągaczem a butem, czyli powierzchnia eksponująca dany wzór – bez uwag. Cienki, przepuszczający powietrze, ale nie promienie słoneczne. Wzorowa kolarska opalenizna zostanie zachowana… Wielki plus za wykończenie części okalającej stopę. Ogromny obszar zakrywający jej wierzch wykonany jest z delikatnej siateczki, która ma ogromny wpływ na świetną wentylację. Przewiewna strefa kończy się w przedniej części, na wysokości kostki, lekko wystając z buta, dzięki czemu podczas jazdy zarówno na stopie, jak i na kostce czujemy przyjemne, chłodzące powiewy powietrza (testowana przez nas para skarpet pochodziła zapewne z nieco starszej partii produkcyjnej – siateczka zastosowana jest w tym przypadku na całym obwodzie pod kostką, a ponad butem, co wyraźnie widać na zdjęciach – obecnie dostępne modele odpowiadają już powyższemu opisowi). Spód skarpety wykonano z grubszego materiału, ale nie generuje on podwyższonej temperatury. Wpływa jedynie na komfort użytkowania i trwałość skarpet Mack Cycling.

Rewelacyjna oddychalność czyni omawiane skarpetki idealnymi do użytkowania w najbardziej upalne dni – tu nie ma dyskusji. Wspomniane już powyżej osoby o marznących stopach mogą nieco skarżyć się na nadmierne chłodzenie w mniej upalne dni, co skróci dla nich okres użytkowania tych skarpet na przestrzeni roku, chyba, że wspomogą się np. owiewami, ale te zasłonią skarpetę i cały zabieg upiększenia stylówy poddany zostanie w wątpliwość. Pozostaje pytanie, czy bardzo wysoki poziom wentylacji i oddychalności to rzeczywiście problem? Tu musicie odpowiedzieć sobie sami…

Mack Stars

Wady? Niewiele. Warto delikatnie obchodzić się omawianymi skarpetkami. Naszym parom akurat nic się nie stało, ale widywaliśmy już uszkodzone egzemplarze znajomych – pośpieszne zakładanie czy zapuszczanie się „za potrzebą” w gęste, kłujące krzaki grozi uszkodzeniem cienkiego materiału. W trakcie normalnego użytkowania w dobrze dobranym bucie jest na to mała szansa. Nieco gorzej jest z praniem – po kilku wycieczkach w deszczu i późniejszych praniach kolory straciły nieco blasku, ale może pranie w nieco większej temperaturze rozwiązałoby problem. Z drugiej strony pamiętajmy, że to produkt za niecałe 30 złotych, a więc wymiana spracowanej pary na nową nie będzie stanowiła wielkiego obciążenia dla wiecznie napiętego, kolarskiego budżetu.

Na koniec warto podkreślić znaczną elastyczność produktu – dobór właściwego rozmiaru jest oczywiście ważny, ale pomyłka o jeden przedział w jedną czy drugą stronę to nie tragedia. Skarpetki 45-46 dopasują się do stopy 43, a 39-41 do stopy 43 i nie będzie to wyglądało tragicznie. Dla przykładu Cinelli są mniej tolerancyjne i rozmiar 41-43 „na styk” wchodzi na stopę 44.
Bardzo dobry produkt za bardzo przystępną cenę!

      WINAAR

Jeżeli przyjrzycie się dobrze fotorelacjom z zawodów rowerowych odbywających się na północy Polski, a zwłaszcza w okolicy Trójmiasta, wzrok kierując na stopy zawodników, zauważycie pewną prawidłowość. Na oko połowa startujących ma na sobie charakterystyczne, kolorowe skarpetki, których wzór składa się z trzech kolorów ułożonych jeden nad drugim. Kombinacji jest wiele, ale jedno jest pewne. To Winaar! Mocna konkurencja dla Mack Cycling, choć styl obu producentów jest zupełnie inny, co nas, kolarzy amatorów, może jedynie cieszyć. Poza wspomnianymi trójkolorowymi modelami jest w ofercie jeszcze kilka innych. Ich liczba ciągle rośnie, a niektóre modele są wręcz reakcją na bieżące wydarzenia w kolarskim świecie, np. model z motywem mistrzowskiej tęczy UCI wypuszczony po sukcesie Michała Kwiatkowskiego, czy popularny wzór Polka Dot, które pojawił się w sprzedaży po tegorocznej, etapowej wygranej Rafała Majki. Tak trzymać!

Winaar Bee

Na warsztat wzięliśmy modele Bee oraz Pink. Pierwszy jest dość ciekawy – zdaniem producenta jego barwa (żółta) odpowiada żółci produktów Mavic, w tym butów Zxellium. Sprawdziliśmy – faktycznie, stanowią idealne połączenie. Użytkownicy francuskich butów mają więc nareszcie alternatywę dla żółtych skarpet ze stajni Mavica. Pink to właśnie jeden ze wspomnianych, trójkolorowych wariantów.

Winaar Pink

Winaar punktuje już na wejściu – zdecydowanie wygrywa opakowaniem. Foliowe woreczki Cinelli i Mack Cycling stanowią jedynie ochronę produktu przed zabrudzeniem. W tym przypadku znajdziemy brandowaną tekturkę, która w elegancki sposób eksponuje produkt, dostarczając informacji o producencie i składzie materiałowym produktu (97% polipropylen, 3% elastan). Znajdziemy tu także adres strony internetowej firmy, a także wskazówki dotyczące pielęgnacji. Wszystko tak, jak być powinno. Duży plus! Oczywiście brak foliowego woreczka jest teoretycznie wadą, ale jeżeli tylko sprzedawca zadba odpowiednio o produkt na jego drodze do klienta, nie powinno dojść do uszkodzeń czy zabrudzeń. PRO

Winaar Bee

Winaar Bee

Jeżeli chodzi o właściwości techniczne, to pomimo deklarowanego innego składu materiałowego skarpet Mack Cycling oraz Winnar, moglibyśmy bez chwili zastanowienia skopiować w to miejsce akapit poświęcony produktowi tej pierwszej marki. Wszystko wskazuje na to, że za oba produkty odpowiada ta sama fabryka, a Mack Cycling oraz Winaar odpowiedzialni są po prostu za ich szatę graficzną. Skarpetki Winnar zarówno na stopie, jak i w akcji zachowują się tak samo dobrze, jak konkurencja zza miedzy. Bardzo dobra oddychalność i przewiewność, odpowiednia wysokość, niewyczuwalne łączenia poszczególnych stref oraz podatność na zabrudzenia – wszystko to znajdziecie także w tym przypadku. Okazuje się więc, że tak naprawdę w teście, z czysto technicznego punktu widzenia, znalazły się dwa produkty. Skarpetki z Włoch oraz z Polski. Wrażenia z użytkowania obu rodzimych produktów są jak najbardziej pozytywne – skoro już zdecydowano się zastosować tą samą bazę to ważne jest, że wybrano zapewne najlepszą z możliwych. Z drugiej strony trudno oczekiwać, aby małe Polskie firmy budowały na własne potrzeby innowacyjne linie produkcyjne, skoro istnieje możliwość skorzystania z gotowych, sprawdzonych rozwiązań. Co innego Cinelli – firma z wieloletnią tradycją, dysponującą własnymi fabrykami, nadzorująca od podstaw powstawanie każdego ze swoich produktów. Co, jak ukazaliśmy, nie zawsze okazuje się gwarancją sukcesu.

Kto więc wygrał skarpetkowy pojedynek Polska – Włochy? Ciężko powiedzieć…

Obie propozycje tak mocno różnią się między sobą, że jednoznaczne wskazanie tego lepszego byłoby nie na miejscu. To po prostu produkty skierowane do innego odbiorcy. Skarpetki Cinelli zadowolą większość amatorów, którzy rower traktują przede wszystkim jako zabawę i nie biorą tym samym udziału w trudnych, rozgrywanych w upalnych warunkach, zawodach czy maratonach. Do codziennego użytku nadają się wyśmienicie – zwracają uwagę niepowtarzalnym wzornictwem, cieszą  wytrzymałością i starannym wykończeniem. Bardziej ambitni kolarze, walczący co tydzień w najcięższych wyścigach, gdzie odpowiedni komfort termiczny stóp zaczyna mieć znaczenie, wybiorą i docenią produkty Mack Cycling i Winaar. Poza odczuwalnym zwiększeniem komfortu ścigania czy wymagających treningów wywindują swoją stylówę na nieosiągalny wcześniej poziom. A przecież głównie, a może przede wszystkim, w tym całym skarpetkowym szaleństwie, chodzi…

 

Na okładce wpisu wykorzystano zdjęcie skarpet Mack Cycling Mint (www.mackcycling.com)

4 thoughts on “Skarpetki kolarskie Cinelli, Mack i Winaar – test!

  1. Skromnie, chce się powiedzieć ubogo. Gdzie skarpetki innych polskich marek jak dmtex czy quest? Osobiście uważam, że pierwsza wymieniona przeze mnie marka robi skarpety bijące jakością Mack’a. Quest’ów nie miałem okazji używać, ale pewnie wyszłoby to samo…

    1. W tytule wpisu są wymienione testowane marki, więc niczego nie brakuje. Nie sprzedajemy ani dmtex ani quest, więc nie wypowiadamy się o jakości. Stylistycznie nie mają nic ciekawego do zaoferowania, więc nie znajdą się prędko w naszej ofercie. Technicznie mogą być ok, ale wzornictwem się nie wyróżniają. W przeciwieństwie do Macka czy Winaara.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *